Znalezione w sieci:
„Jeśli chodzi o miłość, to nawet najinteligentniejsza i najrozsądniejsza kobieta potrafi kompletnie zgłupieć dla faceta.”
„Jeśli chodzi o miłość, to nawet najinteligentniejsza i najrozsądniejsza kobieta potrafi kompletnie zgłupieć dla faceta.”
Honoriusz Balzac:
„Miłość niespełniona to specyficzny rodzaj nienawiści.”
„Miłość niespełniona to specyficzny rodzaj nienawiści.”
Trzydziestopięcioletnia Agnieszka Nowak-Wagner przeprowadzała
retrospekcję swojego życia. Przeglądała się w lustrze i szukała resztek swojej
byłej urody. Piękne niegdyś długie czarne włosy zostały ścięte lata temu. Spod
farby wystawały płaty siwizny. Skóra na twarzy była pełna zmarszczek, a i w
talii widać było znaczną różnicę z czasem minionym. Z analizy życia wychodziło,
że zawsze podejmowała złe decyzje, źle wybrała kierunek studiów, źle wybrała
chłopaka w szkole i na deser- podjęła
bardzo złą decyzję przy wyborze męża. Siedziała samotnie w kuchni oczekując na
powrót jedynej córki ze szkoły. Była rok po rozwodzie. Dwa lata wcześniej
okazało się, że jej czarujący, przystojny i elokwentny mąż będący wykładowcą
Wyższej Szkoły Teatralnej bardzo lubi swoje studentki. Może nawet nieco za
bardzo. Po jakimś czasie Agnieszka zdecydowała się w końcu i wyrzuciła drania z
domu. Już po tygodniu chodził pod rękę z dziesięć lat młodszym okazem. W
zasadzie Agnieszka – jak każda kobieta – miała instynkt, i ten mówił jej już od
pewnego czasu, że jest coś nie tak. Trzy lata wcześniej na teście pokazały się
znowu dwie kreski. Coś w niej jednak wówczas pękło. Nie była w stanie zaufać
swojemu facetowi. Ach, ten Internet! Poczytała i kupiła zestaw tabletek.
* * *
Nieszczęście zaczęło się lata temu, na etapie klasy
maturalnej. Początkiem był pewnie wygrany konkurs na najlepszą aktorkę szkolną.
Wówczas Agnieszka zobaczyła siebie oczami wyobraźni na szklanym ekranie w roli
z Michałem Żebrowskim.
* * *
Od roku za czarnowłosą, piękną i młodą artystką kółka
teatralnego chodził cichy, spokojny i mający doskonałą opinię Krzysiek. I tak
żyli ze sobą i bez siebie jak w serialu „Brzydula”, który Agnieszka oglądała w
telewizji. Jemu brakowało odwagi, żeby powiedzieć to, co trzeba, a ona była na
to za dumna. Ale zakończenie było zdecydowanie bardziej życiowe i gorsze niż w
serialu. Pewnego dnia na imprezie poznała Andrzeja. Ten wyczuł moment i
przedstawił się, jako syn dyrektora teatru. Opowiadał, jakie to ma możliwości i
jak wiele aktorek tata już wypromował. Po tygodniu wylądowali w łóżku, po
miesiącu Agnieszka już wiedziała, że to pomyłka i próbowała wrócić. Ale mina
Krzyśka na umówionym spotkaniu mówiła wszystko. Wiedziała już, że ten jej nie
wybaczy.
* * *
Andrzeja
rzuciła dzień po maturze. Ale papiery na uczelnię teatralną złożyła. Nie
ukończyła tych studiów. Na drugim roku poznała czarującego mężczyznę i po
miesiącu znajomości okazało się, że jest w ciąży. Urodziła córkę, rzuciła
studia i po prostu zajęła się domem. Jej mąż studia skończył, potem został
wykładowcą na tej samej uczelni.
* * *
Obecnie- niegdyś
najlepsza uczennica- próbowała nadrobić
stracony czas chodząc na kursy księgowości i pracując fizycznie w domach
bogatych ludzi. Prała, sprzątała i gotowała. Codziennie wracała do domu
skrajnie zmęczona i nie miała czasu na odrabianie lekcji z córką. Ta uczyła się
fatalnie. Relacje między nimi były bardzo napięte. Agnieszka marzyła o wehikule
czasu: tak wiele decyzji życiowych by zmieniła, począwszy od tej mającej
miejsce rok przed maturą. Krzysiek już
nigdy do niej się nie odezwał, nie odbierał telefonów i nie chciał jej znać.
Pośrednio dowiedziała się, że został znanym prawnikiem, że odziedziczył w
spadku jakieś akcje największego polskiego przedsiębiorstwa i to we wcale
niezłej ilości, że poznał patrzącą w niego jak w obrazek dwa lata młodszą
dziewczynę i dziś tworzą szczęśliwą rodzinę z dwójką dzieci.
* * *
Dzwonek
zadźwięczał niespodziewanie i wyrwał kobietę ze stanu melancholii. Pobiegła
otworzyć.
- Dzień
dobry – powiedział doskonale ubrany gość przypominający przedstawiciela
handlowego.
- Tak?
- Czy Pani
Agnieszka Nowak-Wagner? Ja do pani.
- Do mnie?
- Tak, na
pewno. Mogę wejść?
- No
dobrze, proszę. Mam trochę bałaganu, ale proszę. Niech pan siada, o tu, ja
zrobię herbatę. I proszę powiedzieć, o co chodzi.
* * *
Przybysz
powiedział. Jest faktycznie przedstawicielem handlowym nietypowej korporacji.
Bardzo nietypowej. Wie wszystko o myślach i kłopotach Agnieszki. Przyniósł
umowę do podpisania. Za bardzo drobną opłatą przeniesie ją w czasie. Jak
drobną? Doprawdy, nie ma o czym gadać. Wystarczy tylko oddać duszę. O proszę,
tu jest formularz, nawet niedługi, raptem dwie strony. O proszę, tu można
złożyć podpis.
- Proszę
pana, ja się muszę zastanowić! – rzekła zdziwiona i przestraszona kobieta.
- Ok, nie
ma sprawy. Przyjdę jutro o tej samej porze.
I nagle,
przedstawiciel handlowy miast wyjść drzwiami, po prostu … zniknął.
* * *
Agnieszka
usiadła w fotelu i zaczęła płakać. Ryczała może z godzinę, po czym przed oczami
zaczęły jej przemykać przeszłe obrazy. Potem przeszłość zamieniła się w
teraźniejszość. Zobaczyła gdzieś daleko, w zupełnie innym miejscu i mieście,
szczęśliwą rodzinę i szczęśliwe dzieci. Pomyślała o samobójstwie. Zaczęła
szukać tabletek nasennych.
* * *
Drzwi
otwarły się niespodziewanie. Niemal trzynastoletnia Małgosia po cichu wróciła
ze szkoły. Miała swój klucz i w zasadzie nigdy się wylewnie nie witała, bo od
pewnego czasu o wszystko się z matką kłóciły, a niezmienne pole konfliktów
stanowiły oceny w szkole. Zobaczyła nagle w łazience zapłakaną matkę i ni stąd,
ni zowąd powiedziała:
- Wiesz co
mamo, ja cię bardzo kocham!
Agnieszka
stanęła jak wryta, spojrzała na córkę, podeszła i przytuliła się do niej. Po
raz pierwszy od wielu lat. Podjęła decyzję. Nie wpuści jutro przedstawiciela
handlowego do swojego domu. Życie jednak jest piękne. I nie da się go odkręcać.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Niniejszym tradycyjne dziękuję p. Aleksandrze za korektę. M. Skudlik

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz