niedziela, 15 listopada 2015

Wehikuł czasu





Znalezione w sieci:
„Jeśli chodzi o miłość, to nawet najinteligentniejsza i najrozsądniejsza kobieta potrafi kompletnie zgłupieć dla faceta.”
Honoriusz Balzac:
„Miłość niespełniona to specyficzny rodzaj nienawiści.”

Trzydziestopięcioletnia Agnieszka Nowak-Wagner przeprowadzała retrospekcję swojego życia. Przeglądała się w lustrze i szukała resztek swojej byłej urody. Piękne niegdyś długie czarne włosy zostały ścięte lata temu. Spod farby wystawały płaty siwizny. Skóra na twarzy była pełna zmarszczek, a i w talii widać było znaczną różnicę z czasem minionym. Z analizy życia wychodziło, że zawsze podejmowała złe decyzje, źle wybrała kierunek studiów, źle wybrała chłopaka w szkole i na deser-  podjęła bardzo złą decyzję przy wyborze męża. Siedziała samotnie w kuchni oczekując na powrót jedynej córki ze szkoły. Była rok po rozwodzie. Dwa lata wcześniej okazało się, że jej czarujący, przystojny i elokwentny mąż będący wykładowcą Wyższej Szkoły Teatralnej bardzo lubi swoje studentki. Może nawet nieco za bardzo. Po jakimś czasie Agnieszka zdecydowała się w końcu i wyrzuciła drania z domu. Już po tygodniu chodził pod rękę z dziesięć lat młodszym okazem. W zasadzie Agnieszka – jak każda kobieta – miała instynkt, i ten mówił jej już od pewnego czasu, że jest coś nie tak. Trzy lata wcześniej na teście pokazały się znowu dwie kreski. Coś w niej jednak wówczas pękło. Nie była w stanie zaufać swojemu facetowi. Ach, ten Internet! Poczytała i kupiła zestaw tabletek.
*             *             *
Nieszczęście zaczęło się lata temu, na etapie klasy maturalnej. Początkiem był pewnie wygrany konkurs na najlepszą aktorkę szkolną. Wówczas Agnieszka zobaczyła siebie oczami wyobraźni na szklanym ekranie w roli z Michałem Żebrowskim.
*             *             *
Od roku za czarnowłosą, piękną i młodą artystką kółka teatralnego chodził cichy, spokojny i mający doskonałą opinię Krzysiek. I tak żyli ze sobą i bez siebie jak w serialu „Brzydula”, który Agnieszka oglądała w telewizji. Jemu brakowało odwagi, żeby powiedzieć to, co trzeba, a ona była na to za dumna. Ale zakończenie było zdecydowanie bardziej życiowe i gorsze niż w serialu. Pewnego dnia na imprezie poznała Andrzeja. Ten wyczuł moment i przedstawił się, jako syn dyrektora teatru. Opowiadał, jakie to ma możliwości i jak wiele aktorek tata już wypromował. Po tygodniu wylądowali w łóżku, po miesiącu Agnieszka już wiedziała, że to pomyłka i próbowała wrócić. Ale mina Krzyśka na umówionym spotkaniu mówiła wszystko. Wiedziała już, że ten jej nie wybaczy.
*             *             *
Andrzeja rzuciła dzień po maturze. Ale papiery na uczelnię teatralną złożyła. Nie ukończyła tych studiów. Na drugim roku poznała czarującego mężczyznę i po miesiącu znajomości okazało się, że jest w ciąży. Urodziła córkę, rzuciła studia i po prostu zajęła się domem. Jej mąż studia skończył, potem został wykładowcą na tej samej uczelni.

*             *             *
Obecnie- niegdyś najlepsza uczennica-  próbowała nadrobić stracony czas chodząc na kursy księgowości i pracując fizycznie w domach bogatych ludzi. Prała, sprzątała i gotowała. Codziennie wracała do domu skrajnie zmęczona i nie miała czasu na odrabianie lekcji z córką. Ta uczyła się fatalnie. Relacje między nimi były bardzo napięte. Agnieszka marzyła o wehikule czasu: tak wiele decyzji życiowych by zmieniła, począwszy od tej mającej miejsce rok przed maturą.  Krzysiek już nigdy do niej się nie odezwał, nie odbierał telefonów i nie chciał jej znać. Pośrednio dowiedziała się, że został znanym prawnikiem, że odziedziczył w spadku jakieś akcje największego polskiego przedsiębiorstwa i to we wcale niezłej ilości, że poznał patrzącą w  niego jak w obrazek dwa lata młodszą dziewczynę i dziś tworzą szczęśliwą rodzinę z dwójką dzieci.

*             *             *
Dzwonek zadźwięczał niespodziewanie i wyrwał kobietę ze stanu melancholii. Pobiegła otworzyć.
- Dzień dobry – powiedział doskonale ubrany gość przypominający przedstawiciela handlowego.
- Tak?
- Czy Pani Agnieszka Nowak-Wagner? Ja do pani.
- Do mnie?
- Tak, na pewno. Mogę wejść?
- No dobrze, proszę. Mam trochę bałaganu, ale proszę. Niech pan siada, o tu, ja zrobię herbatę. I proszę powiedzieć, o co chodzi.

*             *             *
Przybysz powiedział. Jest faktycznie przedstawicielem handlowym nietypowej korporacji. Bardzo nietypowej. Wie wszystko o myślach i kłopotach Agnieszki. Przyniósł umowę do podpisania. Za bardzo drobną opłatą przeniesie ją w czasie. Jak drobną? Doprawdy, nie ma o czym gadać. Wystarczy tylko oddać duszę. O proszę, tu jest formularz, nawet niedługi, raptem dwie strony. O proszę, tu można złożyć podpis.
- Proszę pana, ja się muszę zastanowić! – rzekła zdziwiona i przestraszona kobieta.
- Ok, nie ma sprawy. Przyjdę jutro o tej samej porze.
I nagle, przedstawiciel handlowy miast wyjść drzwiami, po prostu … zniknął.

*             *             *
Agnieszka usiadła w fotelu i zaczęła płakać. Ryczała może z godzinę, po czym przed oczami zaczęły jej przemykać przeszłe obrazy. Potem przeszłość zamieniła się w teraźniejszość. Zobaczyła gdzieś daleko, w zupełnie innym miejscu i mieście, szczęśliwą rodzinę i szczęśliwe dzieci. Pomyślała o samobójstwie. Zaczęła szukać tabletek nasennych.

*             *             *
Drzwi otwarły się niespodziewanie. Niemal trzynastoletnia Małgosia po cichu wróciła ze szkoły. Miała swój klucz i w zasadzie nigdy się wylewnie nie witała, bo od pewnego czasu o wszystko się z matką kłóciły, a niezmienne pole konfliktów stanowiły oceny w szkole. Zobaczyła nagle w łazience zapłakaną matkę i ni stąd, ni zowąd powiedziała:
- Wiesz co mamo,  ja cię bardzo kocham!
Agnieszka stanęła jak wryta, spojrzała na córkę, podeszła i przytuliła się do niej. Po raz pierwszy od wielu lat. Podjęła decyzję. Nie wpuści jutro przedstawiciela handlowego do swojego domu. Życie jednak jest piękne. I nie da się go odkręcać.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Niniejszym tradycyjne dziękuję p. Aleksandrze za korektę. M. Skudlik

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz