Mamy ciąg zdarzeń, w których
omal nie nastąpiła katastrofa.
Szkocja
omal nie opuściła Wielkiej Brytanii. W Austrii
omal do władzy nie doszedł "skrajny faszysta". "Na szczęście" liczenie głosów oddanych korespondencyjnie przyniosło "światu" ulgę.
Teraz ukazał się art. nt. ostrzeżeń płynących ze szczytu G7:
"
Przed skutkami Brexitu ostrzegał także tego dnia prezydent Francji Francois
Hollande. Jego zdaniem wyjście Wielkiej Brytanii z UE będzie mieć
negatywne konsekwencje dla światowej gospodarki. Jednak zaznaczył, że rolą
Paryża nie jest mówienie Brytyjczykom, co mają robić.
- Pod względem gospodarczym, byłaby to zła wiadomość, zła wiadomość dla
Wielkiej Brytanii, a także dla całego świata, nie tylko dla Europy -
oceniał Hollande.
- Doprowadziłoby to do transferów kapitału, a także relokacji niektórych
przedsięwzięć, co nie przyniosłoby korzyści Wielkiej Brytanii a nawet
Europie - dodał na konferencji prasowej prezydent Francji.
Wcześniej tego dnia przywódcy państw G7
zadeklarowali, że Brexit mógłby stanowić "poważne zagrożenie" dla
światowej gospodarki. "Wyjście Wielkiej Brytanii z UE odwróci trend prowadzący do
zwiększenia handlu i inwestycji, a także wpłynie na tworzone przez nie
miejsca pracy, będzie także stanowić poważne ryzyko dla wzrostu
(gospodarczego)" - podkreślili przywódcy G7 w liczącej 32 strony
deklaracji."
Czyli, podsumowując, jeśli Wielka Brytania wyjdzie formalnie ze struktur, z których poprzez wynegocjowanie wielu odstępstw oraz priorytetu własnej polityki i gospodarki i tak już wyszła, to nastąpi armagedon. Czy przywódcy siedmiu najbardziej znaczących krajów świata mają obywateli tegoż świata za durniów? Przecież Unii Europejskiej w kształcie, w jakim została powołana, a następnie rozszerzona, dawno już nie ma. Pozostały jeszcze struktury i absurdy biurokratyczne, bo te zawsze bronią się najdłużej. Można sobie wyobrazić, że Unii już nie będzie, ale Parlament Europejski nadal będzie wydawał dyrektywy na przykład zmuszające Greków do zaprzestania sadzenia oliwek. Cóż zrobić, toż to Prawo Parkinsona.
Dlatego nas straszą, że Angole co najmniej wyrzucą z pracy miliony Polaków (co za bzdura!), a może nawet ich wymordują. Takie postawienie sprawy zakłada, że Angole są durniami. A, wierzcie mi, nie są. Bo inaczej nie rządziliby skutecznie latami tak trudnymi koloniami, jak Egipt czy Indie.
Oczywiście "nikt rozsądny" nie dopuści do Brexitu. "Szczęśliwie" niewielką przewagą głosów wygrają jego przeciwnicy i Wielka Brytania omal nie opuści "Europy". Tylko, czy to uleczy bolączki Unii?
Szczyt G7 ostrzega przed Brexiterem
Czytaj
więcej na
http://biznes.interia.pl/makroekonomia/news/szczyt-g7-ostrzega-przed-brexiterem,2335969,2156?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox