piątek, 11 grudnia 2015

Ludzie o nadmiernej skłonności do ryzyka insnieją - darmowy dentysta na stadionie Podbeskidzia

W ostatnią sobotę byłem świadkiem ciekawego zdarzenia. W Białej (historycznie małopolska część b. miasta wojewódzkiego) odbywał się mecz między miejscowym Podbeskidziem i Ruchem Chorzów. Mecz - jak mecz - trochę walki, dwa gole po dwóch bezsensownych karnych z obu stron i ogólnie piknikowa atmosfera. Na meczu trochę miejscowych i inwazja kibiców z Chorzowa. Generalnie na mieście, w barach, w kiblach i na "promenadzie" towarzystwo wymieszane i wzajemnie się tolerujące. Na jednej z trybun podział był następujący: niewielka grupa miejscowych na "balkonie" i jakieś dwa tysiące przyjezdnych na dole. Wejścia na "balkon" prowadzą przez ... dolną trybunę.

No i w trakcie pierwszej połowy jeden z miejscowych kibiców postanowił zrobić coś, o czym napisał w książce o Arizonie Cejrowski - to znaczy poszukać sobie przeciwnika na pewno silniejszego od siebie. Od mniej więcej 30 minuty mężczyzna z "balkonu" zaczął "posyłać" epitety w stronę aktywnej grupy kibiców na dole. Ci go na szczęście olali. Wówczas żartowniś postanowił sobie sprawić darmowego dentystę. Mianowicie ... zaczął rzucać petardami w tłum pod nim.

Szczerze mówiąc zdziwiła mnie reakcja słynnych też ze "sportowego" (czytaj: udział w ustawkach) kibicowania fanów Ruchu. Ot spojrzeli, olali zjawisko i zajęli się dopingiem. Cisza przed burzą? Zgadliście.

W przerwie mała delegacja (kilkanaście, może kilkadziesiąt osób) zorganizowana w ... kilka sekund nagle przemknęła się między JEDNYM stewardem broniącym dostępu na "balkon" i udała się na poszukiwania żartownisia. Zahuczało, zadymiło i po ... minucie wszystko wróciło do normy.

Ale kontekst całej sprawy jest taki, że zawsze w dużej grupie ludzi znajdzie się jakiś "kozak" z "odchyleniem od normy w zakresie tolerancji na ryzyko". Tacy ludzie istnieją. Pisałem zresztą o tym wcześniej.

Maciej Skudlik

2 komentarze:

  1. No zdarza się, tacy ludzie istnieją ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hahahaha! Zaczynając czytać nie wiedziałem o co kaman. Jak lubi ryzyko, to kto muz zabroni.

    OdpowiedzUsuń