Tytułowy tekst znanego utworu znanej grupy nawiązywał do relacji na granicy polsko-ukraińskiej. Ale młodzież może nie pamiętać, że kiedyś druty były też na granicy polsko-niemieckiej oraz - szczególnie trudne do przebrnięcia - na granicy niemiecko-niemieckiej.
Dziś granica polsko-niemiecka jest jeszcze otwarta. I świat stanął na głowie. W siatkarskim dreszczowcu Polacy pokonali Niemców w Berlinie. Co dziwi: uczynili to zachowując zimniejszą krew w końcówce piątego seta. Co szczególnie dziwi: uczynili to za wsparciem wypełnionej do ostatniego miejsca widowni śpiewającej "Polskaaa, biało-czerwoni" i skutecznie zagłuszającej ... garstkę osób kibicujących miejscowym. A ogólnie to ... wszyscy na widowni się dobrze bawili. Takie czasy. Chyba lepsze, niż kiedyś.
A dziś Niemcy są tak spasieni i tak leniwi, że brakuje im determinacji do odpowiednio szybkiego kupna biletów na turniej "u siebie". Zresztą to "u siebie" też jest dyskusyjnie, gdyż w Berlinie jest dużo Agnieszek, Tomków, Alich, Mehmetów i Milanów, a brakuje ... Helmutów, Hansów i Thomasów.
Gdyby nie te dotacje przyznawane peryferyjnym krajom Unii w zamian za ... nieprodukowanie niczego konkurencyjnego i gdyby nie tania energia (w pewnym stopniu subsydiowana) dla przemysłu, wówczas tak leniwa niemiecka gospodarka musiałaby przegrać z bardziej zdeterminowaną konkurencją. Udowodnił to mecz siatkarski w Max-Schmeling-Halle.
Maciej Skudlik

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz