Po publikacji jesiennych nowel fantastycznych (z pewną dawką wątków obyczajowych), dziś i wkrótce kilka cytatów z różnych książek, także z kontekstem dotyczącym pewnych stereotypów płciowych i zachowań ludzkich. Można się będzie z nimi zgadzać, lub nie, ale nie da się uciec od tego, że ktoś znany je kiedyś sformułował.
Zaczniemy od Ziemkiewicza:
"Kiedyś podzieliłem się swoim życiowym odkryciem co do kobiet i podtrzymuję - kobieta może mężczyźnie wybaczyć wszystko poza jednym. Może wybaczyć, że zdradza, że pije, że bije, że ją okradł, że pod każdym względem niedobry. Nie zawsze oczywiście wybaczy, ale - może. Jest tylko jedna jedyna rzecz, jakiej kobieta nie wybaczy facetowi nigdy. Czego? Przepraszam za dosadność: bycia pierdołą."
Osobiście uważam, że nie każda kobieta te wspomniane rzeczy wybaczy. Ale do rzeczy. Jaki to ma związek z ryzykiem i dlaczego znalazło się na Blogu o ryzyku, prawie i energetyce? Już tłumaczę. Pisałem w wielu miejscach (na tym blogu, w książkach, itp.), że w społeczeństwie odsetek ludzi, którzy zachowują się teoretycznie irracjonalnie względem reguł bezpieczeństwa, którzy nie potrafią wręcz żyć bez ryzyka (ekstremum to żużlowcy, downhillowcy, piloci, itp.) jest dość znaczny. Pisałem też, że w dzisiejszym bezpiecznym świecie procedur i regulaminów BHP, prawdziwy mężczyzna (w każdym razie taki, który chce być za prawdziwego mężczyznę postrzegany) podejmuje ryzyko. Mężczyzna musi być po trochu drapieżnikiem. Kobieta może akceptować w otoczeniu faceta, który jej (lub też, co gorsza, innym) we wszystkim ulega, jest grzeczny, sympatyczny, zawsze prawomyślny i postępujący wg nakreślonych mu reguł. Może go nawet nieco szanować, choć to wątpliwe. Ale nigdy nie dostrzeże w nim ... mężczyzny. Dlaczego? Po prostu dlatego, że w ten sposób daje on komunikat otoczeniu, że przegrał walkę w stadzie. Jak to? - Czytelnicy zapytają. Tak to: on po prostu przestrzega reguł, które inny samiec wymyślił. Przecież tych reguł nie utworzyli marsjanie, tylko inni ludzie, w przeważającej mierze - inni faceci. Czyli ten, który je respektuje ulega innemu facetowi (co nie podnosi jego wizerunku w damskich oczach) lub - tu jeszcze gorzej - ulega jakiejś innej babie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz