poniedziałek, 30 maja 2016

Finanse i ryzyko - komentarz

Kolega redakcyjny nawiązał do bardzo ciekawego tematu. Niżej krótkie uzupełnienie w formie własnego zdania.

Dlaczego w szkołach nie ma przedmiotu o nazwie finanse?
1) Teoria spiskowa. Bo na rynku finansowym mają rządzić banki, a nie "ludzie".
2) Teoria racjonalna. Bo "ludzie" powinni zajmować się swoją wyuczoną specjalnością (budownictwo, handel, jazda autobusem), a nad podstawowym bezpieczeństwem finansowym obywateli powinno jednak czuwać państwo (w wielu innych krajach zakazane były produkty oferowane w Polsce). Idea, że każdy powinien się znać na prawie i finansach (vide wyroki sądów o profesjonalizmie przedsiębiorcy) to bzdura. To finansiści i prawnicy chcą podbudować swoje ego, myśląc, że pełnią tak ważną misję społeczną. To może każdy powinien się znać na fizyce atomowej?

I przeważnie robimy to w miarę rozsądnie i z dobrym skutkiem [podejmują decyzje ekonomiczne].
Kiedyś tak było. Zresztą "większość" takowe podejmuje. Zwłaszcza tam, gdzie budżetami domowymi rządzą kobiety. Bo one są rozsądniejsze od wierzących w złote góry facetów. Ale w tle mamy takie sytuacje, jak:
Polska:
- kredyty frankowe;
- afera Amber Gold;
- polisolokaty.
Świat:
- piramidy w Albanii (wciągnięto większość społeczeństwa);
- kredyty hipoteczne w USA;
- przegrzanie inwestycyjne w apartamenty w Hiszpanii.
To tylko część przykładów.

Stąd chyba jednak warto rozważyć ścieżkę dwutorową:
1) Finanse do szkół (a jednak!)
oraz
2) Regulacje utrudniające życie oszustom [bo jeśli ktoś przenosi swój "pomysł" z kraju do kraju, aż do "zamknięcia legislacyjnego", to trudno go inaczej nazywać].

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz