Mamy zalew informacji
nt. skutków Brexitu. Większość ekspertów wieszczy Armagedon. I już – na
potwierdzenie swoich tez – wskazuje na spadek wartości funta, obniżające się
ceny ropy, wzrost wartości franka szwajcarskiego i kredytów denominowanych,
itp. Ale – patrząc realnie – są to skutki krótkoterminowe. Tak samo skutkiem
krótkoterminowym jest Brexit futbolowy.
Honor „Wysp” ratuje jeszcze Walia, co dla Anglików musi być wyjątkowo
upokarzające.
− Dlaczego mamy Brexit?
− Ponieważ Joe Hart ma
koślawe ręce – brzmi najprostsza i bezrefleksyjna odpowiedź.
A prawda jest bardziej
złożona. Gdyby przyjrzeć się niemal wszystkim turniejom nowej ery, Anglicy
zawsze mieli jakiegoś „Joe Harta”. Kto nie pamięta na przykład Jamesa „Firanki”
na portugalskim EURO? Facet puszczał wszystko, co leciało w stronę bramki. Tak
samo, jak prawda o Brexicie nie jest taka jednoznaczna. Przyjrzyjmy się trzem
najbardziej prawdopodobnym jego skutkom długoterminowym:
Skutek 1 –
wzmocnienie reprezentacji Anglii
Paradoksalnie Brexit
Anglii może tylko pomóc. Zalew cudzoziemców w Premier League, w tym przede
wszystkim bramkarzy, ewidentnie nie sprzyjał jakości tamtejszej reprezentacji.
Były już i takie przypadki, jak drużyna Manchester City grająca w europejskich
pucharach bez … jednego Anglika w składzie. Albo z jednym – koślawym Joe Hartem
w bramce właśnie. Skoro jednak miał ze dwie dobre interwencje na mecz, został –
wobec kompletnego braku konkurencji - pierwszym bramkarzem reprezentacji. Jeśli
Anglicy wrócą w swojej lidze do byłych ograniczeń (jeśli cudzoziemiec, to tylko
reprezentant swojego kraju) wówczas poziom ligi spadnie, ale reprezentacji –
wzrośnie.
Skutek 2 –
wzmocnienie gospodarki Wielkiej Brytanii
Wielka Brytania była
jednym z największych płatników Unii oraz jednym z pomijanych przez jej jądro
(Francja i Niemcy) krajów w zakresie decyzyjnym. Teraz nie będzie musiała
uiszczać składek, a inni (jak o ładną pannę z niezłym posagiem) i tak będą
zabiegać. Prawdopodobnie Wielka Brytania po prostu będzie prowadziła w zakresie
gospodarczym suwerenną politykę, co jej może tylko wyjść na dobre. Oczywiście
nie zawali się City, nie rzuca masowo pracy maklerzy, ani obywatele brytyjscy
nie zaczną masowo umierać z głodu. To była propaganda przedreferendalna, a nie
fakty.
Skutek 3 – Polityka
imigracyjna: „Polacy”? Bardzo proszę! Ale do pracy
Wymyślili to kiedyś
Amerykanie. Emigracja jest dobra, ale pod warunkiem przyjęcia ludzi mających
pozytywny wpływ na gospodarkę. Nieprzypadkowo niemal każdy student informatyki,
medycyny lub matematyki wizę amerykańską dostanie bez problemu, a jakby zechciał
zostać, nikt mu nie będzie robił problemów. Zresztą Amerykę budowali imigranci.
Nawet projekt atomowy przyspieszył raptownie po przyjęciu do pracy naukowców z
… III Rzeszy. Floryda to dziś w większości Kubańczycy, a Teksas – Meksykanie.
Ci pracowici witani są z otwartymi rękoma, przed leniwymi buduje się mury.
Angole zrobią prawdopodobnie to samo. Wykonają selekcję „Polaków”[1].
Zdrowych, chętnych do pracy i przede wszystkim wykształconych zatrzymają, a –
ich zdaniem – tych mniej przydatnych i mniej chętnych do pracy – odeślą do mamy
do domu.
[1]
Przez piętnowanych na plakatach „Polaków” sami Anglicy pojmują szersze spectrum
cudzoziemców, w tym także Czechów, Słowaków, Rumunów, Bułgarów, itp. Właściwi Polacy są raczej pracowici i żaden rozsądny pracodawca ich nie wyrzuci.
Brexit ostatnio budzi duże emocje, dziękuje za ciekawe opisanie problemu!
OdpowiedzUsuń