Do niedawna w państwach Europy Zachodniej główna troską była walka z inflacją, obecnie zaś mówi się, że inflacja jest za niska i ekonomiści obawiają się skutków deflacji. Wręcz coraz większą troskę stanowi redukcja cen ropy naftowej i gazu, co może przyczynić się do zwiększenia presji deflacyjnej i zachęcić ludzi do odkładania zakupów, kiedy będą antycypować niższe ceny w przyszłości.
Sytuacja w gospodarce w drugiej dekadzie XXI w. wskazuje, że konieczne jest zastosowanie nowych instrumentów do pobudzania koniunktury w sytuacji znaczącego spowolnienia gospodarczego. Na mega i makrofinanse w gospodarce światowej wpływają następujące trendy:
· powolny wzrost gospodarczy;
· niska inflacja, a wręcz w niektórych państwach deflacja;
· ujemne stopy procentowe;
· rezerwy środków pieniężnych zamiast inwestycji;
· pobudzanie gospodarki metodami fiskalnymi, które jednak nie gwarantują przekazania środków do gospodarki realnej z rynków finansowych, a wręcz kreują nowe bańki spekulacyjne;
· koncepcje przekazania celowych środków pieniężnych do gospodarstw domowych przez Europejski Bank Centralny (EBC) na spłatę zadłużenia.
W 2016 r. na świecie obserwuje się niski poziom inflacji, co wpływa na decyzje banków centralnych. W czerwcu 2014 r. Europejski Bank Centralny obniżył stopę depozytową poniżej zera (-0,10%). W kolejnych miesiącach Dania, Szwecja i Szwajcaria oraz Japonia także obniżyły stopę depozytową poniżej zera. Ma to za zadanie zniechęcić banki do przechowywania pieniędzy w bankach centralnych i zachęcić je do rozwoju akcji kredytowej. W następstwie taniejącego kredytu przedsiębiorstwa powinny zwiększyć inwestycje,
a gospodarstwa domowe konsumpcję.
Czy mechanizm ten działa, tak jak założono? Banki, aby zdobyć środki na udzielania kredytu, powinny pozyskiwać depozyty. Ujemne ich oprocentowania zniechęci klientów banków do powierzania swych środków. Oprocentowanie depozytów zaś wpływa na cenę kredytu, co niestety nie ma bezpośredniego związku z ujemnymi stopami procentowymi banków centralnych. Jednocześnie redukcja potencjalnych zysków z inwestowania na rynku kapitałowym i starzenie się społeczeństwa zachęca do zwiększania oszczędności
i inwestowania w coraz bezpieczniejsze instrumenty finansowe. Tani kredyt może także zachęcić do jego zaciągania przedsiębiorstwa o trudnej sytuacji finansowej, które w innych warunkach nie mogłyby sobie na niego pozwolić, co przekłada się na przyszłe kłopoty z jego obsługą. Innym instrumentem walki z deflacją jest tzw. luzowanie ilościowe, które miało miejsce w USA i strefie euro. Jedna z teorii wskazuje, że program luzowania ilościowego
w USA i inwestycji infrastrukturalnych w Chinach, które były finansowane przez banki, przedłużyły wysokie ceny na rynku surowców do 2011 r. – szczególnie surowców wykorzystywanych w budownictwie.
EBC wdrożył nadzwyczajne środki, które miały wzorem USA zwiększyć inwestycje przedsiębiorstw oraz pobudzić konsumpcję, przyczyniając się do inflacji. Wydaje się jednak, że w Europie polityka, polegająca na zwiększaniu transferu pieniędzy na rynki finansowe
w wyniku luzowania ilościowego oraz bardzo niskich, a niekiedy wręcz ujemnych nominalnych stóp procentowych, nie odniosła sukcesu. Stąd pytanie, czy skup aktywów (luzowanie ilościowe) oraz ujemne stopy procentowe są instrumentem wspierającym ożywienie gospodarcze. Wydaje się, że nie spełniły one pokładanych oczekiwań. Niskie stopy procentowe nie spowodowały automatycznego przełożenia na inwestycje prywatne – przyczyniły się raczej do wzrostu cen instrumentów finansowych (głównie akcji) oraz zwiększenia wartości transakcji odkupu akcji (buy-back) i rezerw gotówkowych przedsiębiorstw. Jednak przedsiębiorstwa niechętnie zaciągają kredyty ze względu na wysoką niepewność w gospodarce światowej – przykładowo: analitycy Morgan Stanley w marcu 2016 r. wskazywali na nadchodzącą recesję w gospodarce światowej, istnieje też cały czas ryzyko rozpoczęcia recesji w wyniku problemów przedsiębiorstw zaangażowanych
w wydobycie ropy i gazu. Zatem pojawił się nowy pomysł, obniżenia kosztu pożyczek nie za pomocą instrumentów rynku międzybankowego, ale specjalnych narzędzi, które pozwolą przekazać gotówkę bezpośrednio każdemu gospodarstwu domowemu w strefie euro na spłatę istniejącego zadłużenia (rodzaj pieniędzy z helikoptera). Zadłużone gospodarstwa domowe odczułyby zmniejszenie obciążenia kosztem długu, zmniejszenie ryzyka oraz zwiększenie siły nabywczej (większa pewność co do przyszłości). Zaś niezadłużone przedsiębiorstwa mogłyby zainwestować otrzymane środki w europejskie przedsięwzięcia finansowane np. obligacjami.
Sytuacja w gospodarce w drugiej dekadzie XXI w. wskazuje, że konieczne jest zastosowanie nowych instrumentów do pobudzania koniunktury w sytuacji znaczącego spowolnienia gospodarczego. Na mega i makrofinanse w gospodarce światowej wpływają następujące trendy:
· powolny wzrost gospodarczy;
· niska inflacja, a wręcz w niektórych państwach deflacja;
· ujemne stopy procentowe;
· rezerwy środków pieniężnych zamiast inwestycji;
· pobudzanie gospodarki metodami fiskalnymi, które jednak nie gwarantują przekazania środków do gospodarki realnej z rynków finansowych, a wręcz kreują nowe bańki spekulacyjne;
· koncepcje przekazania celowych środków pieniężnych do gospodarstw domowych przez Europejski Bank Centralny (EBC) na spłatę zadłużenia.
W 2016 r. na świecie obserwuje się niski poziom inflacji, co wpływa na decyzje banków centralnych. W czerwcu 2014 r. Europejski Bank Centralny obniżył stopę depozytową poniżej zera (-0,10%). W kolejnych miesiącach Dania, Szwecja i Szwajcaria oraz Japonia także obniżyły stopę depozytową poniżej zera. Ma to za zadanie zniechęcić banki do przechowywania pieniędzy w bankach centralnych i zachęcić je do rozwoju akcji kredytowej. W następstwie taniejącego kredytu przedsiębiorstwa powinny zwiększyć inwestycje,
a gospodarstwa domowe konsumpcję.
Czy mechanizm ten działa, tak jak założono? Banki, aby zdobyć środki na udzielania kredytu, powinny pozyskiwać depozyty. Ujemne ich oprocentowania zniechęci klientów banków do powierzania swych środków. Oprocentowanie depozytów zaś wpływa na cenę kredytu, co niestety nie ma bezpośredniego związku z ujemnymi stopami procentowymi banków centralnych. Jednocześnie redukcja potencjalnych zysków z inwestowania na rynku kapitałowym i starzenie się społeczeństwa zachęca do zwiększania oszczędności
i inwestowania w coraz bezpieczniejsze instrumenty finansowe. Tani kredyt może także zachęcić do jego zaciągania przedsiębiorstwa o trudnej sytuacji finansowej, które w innych warunkach nie mogłyby sobie na niego pozwolić, co przekłada się na przyszłe kłopoty z jego obsługą. Innym instrumentem walki z deflacją jest tzw. luzowanie ilościowe, które miało miejsce w USA i strefie euro. Jedna z teorii wskazuje, że program luzowania ilościowego
w USA i inwestycji infrastrukturalnych w Chinach, które były finansowane przez banki, przedłużyły wysokie ceny na rynku surowców do 2011 r. – szczególnie surowców wykorzystywanych w budownictwie.
EBC wdrożył nadzwyczajne środki, które miały wzorem USA zwiększyć inwestycje przedsiębiorstw oraz pobudzić konsumpcję, przyczyniając się do inflacji. Wydaje się jednak, że w Europie polityka, polegająca na zwiększaniu transferu pieniędzy na rynki finansowe
w wyniku luzowania ilościowego oraz bardzo niskich, a niekiedy wręcz ujemnych nominalnych stóp procentowych, nie odniosła sukcesu. Stąd pytanie, czy skup aktywów (luzowanie ilościowe) oraz ujemne stopy procentowe są instrumentem wspierającym ożywienie gospodarcze. Wydaje się, że nie spełniły one pokładanych oczekiwań. Niskie stopy procentowe nie spowodowały automatycznego przełożenia na inwestycje prywatne – przyczyniły się raczej do wzrostu cen instrumentów finansowych (głównie akcji) oraz zwiększenia wartości transakcji odkupu akcji (buy-back) i rezerw gotówkowych przedsiębiorstw. Jednak przedsiębiorstwa niechętnie zaciągają kredyty ze względu na wysoką niepewność w gospodarce światowej – przykładowo: analitycy Morgan Stanley w marcu 2016 r. wskazywali na nadchodzącą recesję w gospodarce światowej, istnieje też cały czas ryzyko rozpoczęcia recesji w wyniku problemów przedsiębiorstw zaangażowanych
w wydobycie ropy i gazu. Zatem pojawił się nowy pomysł, obniżenia kosztu pożyczek nie za pomocą instrumentów rynku międzybankowego, ale specjalnych narzędzi, które pozwolą przekazać gotówkę bezpośrednio każdemu gospodarstwu domowemu w strefie euro na spłatę istniejącego zadłużenia (rodzaj pieniędzy z helikoptera). Zadłużone gospodarstwa domowe odczułyby zmniejszenie obciążenia kosztem długu, zmniejszenie ryzyka oraz zwiększenie siły nabywczej (większa pewność co do przyszłości). Zaś niezadłużone przedsiębiorstwa mogłyby zainwestować otrzymane środki w europejskie przedsięwzięcia finansowane np. obligacjami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz