środa, 29 sierpnia 2018

Ryzyko@Risk

Oj dzieje się - odlot cen nie zahamował, prognozy cen CO2 szybują, ceny na TGE powoli zbliżają się do historycznych poziomów, gdy nie było w systemie tyle OZE, gaz też drożeje, węgiel podobnie, chociaż go podobno nie ma...
jak już pisałem wcześniej zdawało się, że jest wszystko pod kontrolą i że tak będzie jeszcze długo, ale życie lubi zaskakiwać. I w momencie zaskoczenia okazuje się, że zarządzanie ryzykiem, a właściwie risk controlling to nie jest administrowanie danymi, zabawa w raportowanie, czy robienie fajnych wykresów, a twarda walka o przestrzeganie zasad, reguł i wymogów, aby własnie uniknąć zdziwień, palenia pieniędzy poprzez bezsensowną spekulację i nieprzespanych nocy, gdy straty rosną, a końca nie widać...
Po to jest własnie risk controller, aby nie był kochany (naturalny wróg handlowca, tradera, sprzedawcy zarządzającego portfelem - ale tylko do czasu...pierwszej jego wtopy), ale przedsiębiorstwo, które go zatrudnia (i zarząd) miało się dobrze. I tu pytanie, ilu zarządzających obecnie na rynku wie, jak wykorzystać controlling ryzyka, a ile osób wpisujących sobie CRO po nazwisku na to zasługuje? i tu nie jest wyznacznikiem dobre wrażenia, ale twarde liczby...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz