Specjaliści są zgodni co do jednego, z powodu COVID-19 czeka nas kryzys gospodarczy. Jest to naturalne zjawisko według Johna Keynes’a, który twierdził, że w wyniku zmniejszenia konsumpcji, ogranicza się produkcja, co z kolei powoduje obniżenie płacy oraz redukcję miejsc pracy, a to wywołuje kryzys gospodarczy. Odpowiedzią na taką sytuację zdaniem Keynes’a jest interwencjonizm państwa. To właśnie rząd powinien pobudzić gospodarkę poprzez zlecanie i finansowanie budowy dróg, lotnisk, prace interwencyjne. Wygląda na to, że UE zgadza się z tym twierdzeniem. Na przyszły rok zaplanowane jest uruchomienie unijnego Funduszu Odbudowy, którego Polska ma być największym beneficjentem. Fundusz będzie finansował głównie zieloną i cyfrową transformację. Również BGK wyemitował obligacje na rzecz Funduszu Przeciwdziałania COVID-19, na łączną kwotę 21 mld zł. Pieniądze zgromadzone w ww. funduszu przeznaczone są na finansowanie lub dofinansowanie realizacji zadań, które mają związek z przeciwdziałaniem COVID-19. Teoretycznie więc mogą zostać przeznaczone również na inwestycje. Rząd polski ma zamiar finansować inwestycje: strategiczne (CPK, przekop Mierzei), lokalne (drogi), zdrowotne (szpitale), środowiskowe (retencja). Tylko, czy to we właściwy sposób pobudzi popyt?
Zatem, czy zastosowanie elementów teorii Johna Keynes’a uchroni nas przed nadchodzącym kryzysem?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz