Studenci ATH proponują
Chiny dotychczas były świetnym gruntem dla biznesu krajowego a przede wszystkim zagranicznego. Dzięki taniej sile roboczej, rozwiniętej gamie dostawców oraz usług, oferowały dla inwestorów szerokie możliwości. Inwestorom chcącym zainwestować w Chinach, zaczęło iść pod górkę, za sprawą rosnącej konkurencji firm zagranicznych, ale również przedsiębiorstw rodzimych, powiązanych z ugrupowaniami politycznymi. Dodatkowo dzięki urbanizacji, wzbogaceniu a zarazem starzeniu się społeczeństwa, spadła liczba pracowników, chętnych pracować za grosze. Rząd zaczął zwiększać obciążenia pozapłacowe, budując tym samym system zabezpieczeń społecznych, który w efekcie daje wyższe koszty pracy. W niespodziewanie szybkim tempie, zaczęła rosnąć konkurencja dla Chin. Przeniesienie produkcji do Singapuru, Filipin czy Indonezji jest możliwe dzięki niskiemu wynagrodzeniu dla pracowników, wysoko rozwiniętemu rynkowi wewnętrznych, konkurencja sama przyciąga do siebie inwestorów, którzy zaczynają chętnie inwestować. Donald Trump w jednym z wywiadów w sierpniu 2019 powiedział: „Naszym wielkim amerykańskim firmom poleca się niniejszym, by natychmiast rozejrzały się za alternatywą dla Chin, łącznie ze sprowadzaniem firm do Kraju i wytwarzaniem produktów w USA. Nie potrzebujemy Chin i szczerze mówiąc byłoby nam o wiele lepiej bez nich”. W USA obawiają się trudności z eksportem istotnych dóbr. Amerykański rząd chcąc, tego uniknąć i zachęcać do przenoszenia produkcji do USA, wydał rozporządzenie, w którym zakazuje się od 11 stycznia 2021 inwestowania w papiery wartościowe 31 chińskich firm, które są własnością sił zbrojnych ChRL. W Unii Europejskiej zaczyna pojawiać się ten problem. Podczas pandemii został wstrzymany eksport sprzętu medycznego. Wyjściem na uniknięcie tych problemów jest tworzenie nowych, regionalnych łańcuchów dostaw, które będą niezależne od dotychczasowego. Szanse na rozwój może upatrywać również Polska, ze względu na położenie.
Kiedy Zachód walczy z drugą falą pandemii, Chiny już w drugim w 2 kwartale tego roku powróciło na tor wzrostu. Dane z badań opublikowane przez Agencje AFP wśród 11 instytucji finansowych prezentuje wzrost PKB na poziomie 1,3%. Nie można porównać do zeszłego roku, gdzie PKB wynosiło 6,1 % wzrostu. Jednak wynik ten jest marzeniem dla innych państw, które wciąż borykają się z wielkim kryzysem. Wszystko wskazuje na to, że Chiny które pierwsze były dotknięte wirusem pierwsze się odrodziły. Wszystko dzięki temu, że Chiny na krótko zamknęły zakłady pracy, po mimo, że import stanął "obudził" go masowe zamówienia na maseczki ochronne. Warto podkreślić, że w czasie pandemii strukturę gospodarki oparli na tym, że ludzie w czasie pandemii konsumują towary, a nie usługi. We wrześniu sprzedaż detaliczna (3,3 % rok do roku) i produkcja przemysłowa (6,9 % rok do roku) pokazały, mimo mniej optymistycznych założeń, że w chińskiej gospodarce kontynuowane jest ożywienie. Chiny być może nie do końca uporała sie z problemami pandemicznymi, widać wyraźny zastój w inwestycjach i konsumpcji. Władze liczą się z tym, że będą musieli zwiększyć środki stymulacji gospodarki, by ożywienie przyspieszyć.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz