Opierając się na wyliczeniach ONZ na świecie istnieje 195 krajów. W XX i XXI w. ponad 80 z nich przynajmniej raz zbankrutowało. Nie jest to więc takie rzadkie zjawisko jak mogłoby się wydawać.
Czym więc
jest niewypłacalność państwa? Obejmuje niezdolność niezależnych krajów do
regulowania swoich zobowiązań w terminie ich wymagalności. Wyróżnia się:
- zadłużenie
państwa, w przypadku którego rząd zawiesza spłaty długu;
- plan
restrukturyzacji zadłużenia, w ramach którego rząd zgadza się z innymi krajami
lub jednostronnie ogranicza spłaty zadłużenia;
- wymaganie
pomocy z Międzynarodowego Funduszu Walutowego lub innego międzynarodowego
źródła.
Przykład 10
krajów, które straciły wypłacalność lub znalazły się jej bardzo blisko od
2000r.
1. Grecja
(2015)
2.
Portugalia (2010)
3. Irlandia
(2010)
4. Włochy
(2011)
5. Hiszpania
(2012)
6. Islandia
(2009)
7. Argentyna
(2020)
8. Liban
(2020)
9. Wenezuela
(2017)
10.
Kyrgistan (2020)
Przykład 10
krajów, które znajdują się w grupie wysokiego ryzyka utraty płynności:
1. Oman
2. Republika
Kongo
3. Mozambik
4. Gabon
5. Surinam
6. Irak
7. El
Salvador
8. Sri Lanka
9. Zambia
10. Ukraina
W
przeciwieństwie do przedsiębiorstwa, kraj nie może upaść, ponieważ wciąż może pozyskiwać
pieniądze na spłatę długów od swoich obywateli. Tak więc teoretycznie
zadłużenie zostanie kiedyś spłacone, ale zadeklarowany wcześniej termin nie
zostanie zachowany. Ciężarem spłaty tego długu obciążeni są obywatele. Mediana niewypłacalności wynosi ok 6,5 roku. Państwo
nakłada na nich dodatkowe daniny, ogranicza usługi publiczne, tnie wydatki,
rezygnuje z inwestycji.
Tak jak
obywatele kupujący coś na co ich nie stać, tak rządy państw zadłużają się u nie
tylko u swoich obywateli, ale i za granicą, aby kupić sobie następną kadencję,
a wszystko to pod przykrywką wzrostu gospodarczego, ponieważ państwo budowane
na kredyt szybko się rozwija, a wyborcy są zadowoleni.
Według Tomka
Prusa dziennikarza i publicysty ekonomicznego kraj może zbankrutować w czterech
prostych krokach.
1. Polityczny
pakt z długiem, czyli powszechne przyzwolenie na kredyt. W dzisiejszych czasach życie na kredyt
przestało być uważane za coś złego, wręcz przeciwnie coraz młodsze pokolenia są
wręcz wychowywane w kulturze kredytu. Jednakże gospodarstwa domowe stanowią
niewielki odsetek w zadłużeniu w porównaniu do rządów.
Jak widać na
poniższym wykresie w Hiszpanii, Grecji, Austrii i Australii poziom długu
gospodarstw domowych w odniesieniu do PKB rdr zmniejszył się. W przeważającej
większości za zadłużenie kraju odpowiada rząd. Dług Kanady wzrósł rdr o prawie
80%.
Źródło: https://www.visualcapitalist.com/debt-to-gdp-continues-to-rise-around-world/
2. Państwo
na kredyt. Pieniądze wydawane, aby wzbudzić sympatię wyborców często są
pieniędzmi pożyczonymi, a podejście mówiące o zaciskaniu pasa czy też spłacie
części zobowiązań w trakcie koniunktury są wysoce niepopularne. Tym sposobem
zadłużenie Polski już jakiś czas temu przekroczyło próg 100 mld zł i wciąż
rośnie.
W pewnym momencie nakręcania spirali długów na świecie zaproponowano rozwiązanie, aby nie liczyć długu w pieniądzu, ale jego relację procentową do PKB. Tym sposobem bogate kraje mogą pożyczyć jeszcze więcej. Jednak w momencie dekoniunktury zadłużone państwo staje w obliczu zagrożenia jakim jest problem z obsługą zadłużenia. Wraz ze wzrostem wskaźników, wzrasta oprocentowanie obligacji ponieważ są bardziej ryzykowne, a kraj może mieć problem ze spłatą zobowiązań. Tak było w przypadku państw pogardliwie określonych PIIGS, czyli: Portugal, Ireland, Italy, Greece, Spain. Mechanizm bankructwa części z nich opisał w książce „Bumerang” Michael Lewis. Skoncentrował się on na Islandii, Grecji, Irlandii, Niemczech i Kalifornii.
3. Sępie
fundusze na łowach. Kiedy państwo coraz bardziej zmaga się ze spłatą długów,
wierzyciele chcą jak najszybciej pozbyć się problemu i sprzedają zadłużenie za
część jego wartości tzw. sępim funduszom (vulture funds). Skupują oni np. wierzytelność
o wartości 100% za 50%, a następnie zmuszają państwo do spłaty całości. Kruczek
polega na tym, że fundusze te liczą na międzynarodową pomoc zadłużonemu
krajowi. Tak było z Grecją, której wsparcia udzieliła UE w obawie, że pociągnie
ona na dno całą strefę euro.
4.
Spekulacje na obligacjach i krociowe zarobki na bankructwach państw. Sępie
fundusze spekulują na gigantyczną skalę na rynku obligacji bankrutujących
państw, a rządy nie mogą nic z tym zrobić.
Ten proces
miał miejsce już wielokrotnie, państwa zadłużają się ponieważ mają dostęp do
tanich kredytów i jest to społecznie akceptowalne, PKB rośnie ponieważ ludzie
wydają pieniądze otrzymane od rządu, wcześniej czy później następuje szok
zewnętrzny lub wewnętrzny i rolowanie kredytu nie jest już takie proste,
oprocentowanie zadłużenia wzrasta, spada popyt na obligacje, PKB się zmniejsza.
W celu
wyjścia z opresji spłaty części nadmiernego zadłużenia państwo może dopuścić do
wzrostu inflacji, a tym samym zmniejszyć realną wartość długów, co odbije się
negatywnie na inwestorach posiadających krajowe obligacje ale i na obywatelach.
Innym rozwiązaniem jest zawieszenie spłaty zagranicznego zadłużenia.
Konsekwencjami takiego działania będzie niechęć do inwestowania w przyszłości w
tym kraju, problemy z zawieraniem międzynarodowych umów. Ostatnią możliwością
jest restrukturyzacja długu czyli rozłożenie go na dłuższy okres, anulowanie
jego części lub też pomoc międzynarodowych instytucji finansowych w pozyskaniu
niżej oprocentowanego kredytu.
Poniższa
tabela prezentuje dane jak COVID-19 wpłynął na światową ekonomię od 3 kwartału
2019r.
Źródło: https://www.visualcapitalist.com/debt-to-gdp-continues-to-rise-around-world/
Na
szczególną uwagę zasługuje wzrost zadłużenia w sektorze rządowym w krajach
rozwiniętych, który wyniósł 21% w porównaniu do 11% w sektorze nie-finansowych
korporacji i 6% w gospodarstwach domowych. Taki wynik nie jest zaskoczeniem
ponieważ w celu stymulacji rządy wpompowały w swoje gospodarki miliardy.
Źródło: https://www.visualcapitalist.com/69-trillion-of-world-debt-in-one-infographic/
Wykres
przedstawia ile w szacunku procentowym w odniesieniu do zadłużenia całego
świata posiadają poszczególne kraje. I tak największym dłużnikiem są Stany
Zjednoczone. Dodatkowo kolorami oznaczony jest stosunek długu państwa do jego
PKB i tak w najgorszej sytuacji znajduje się Japonia, Grecja, Wenezuela i
Sudan. Japonia generuje 17% światowego zadłużenia, a jej dług wynosi 237% w
relacji do jej PKB, co jednak ważne ponad 90% wierzytelności zaciągnięta jest u
własnych obywateli.
Ponad 90%
globalnego zadłużenia koncentruje się w Ameryce Północnej, Azji i Pacyfiku oraz
Europie, a regiony takie jak Afryka, Ameryka Południowa i reszta stanowią mniej
niż 10%.
Jak już wspomniano wcześniej najbardziej zadłużonym krajem
świata są Stany Zjednoczone, Japonia, podium zamykają Chiny, kolejne miejsca
przypadają Europie, a konkretnie Włochom, Francji, Wielkiej Brytanii, Niemcom,
pierwszą dziesiątkę zamykają Indie, Brazylia i Kanada. Są to dane z 2019 r. na
kolejnym wykresie z bardziej aktualnymi danymi z 2020 r. Francja zamieniła się
miejscem z Włochami pod względem wielkości zadłużenia.
Ponad 10 lat
temu to kraje PIIGS miały największe problemy finansowe w Europie. Jak widać na
powyższym wykresie najbardziej zadłużona w Europie jest Francja, następnie
Włochy, które cały czas budzą niepokój państw strefy euro. Z 5 krajów PIIGS
tylko Irlandia jest poza pierwszą dziesiątką najbardziej zadłużonych państw.
Dziesiątkę zamyka Polska.
Czy da się
przewidzieć z wyprzedzeniem które państwo utraci płynność?
Edward
Altman ekonomista z Uniwersytetu Nowojorskiego uważa, że tak. W 1968 r.
opublikował autorską metodę „Z Score”, która pozwala oszacować
prawdopodobieństwo upadku przedsiębiorstwa. Na fali sukcesu profesor Altman
opracował „Z Metrics”, który przystosował do oceny kondycji państw.
„To, że
gospodarka kraju A rośnie w ogólnej statystyce PKB, wcale nie musi oznaczać, że
wszystko jest z nią w porządku. Może rosnąć w wyniku nadmiernych i
nietrafionych inwestycji (np. budowy autostrad donikąd) bądź wydatków sektora
publicznego (jak np. programy socjalne w stylu 500+) czy dużego napływu środków
zewnętrznych (jak dotacje unijne). Gdy sektor publiczny rośnie, a jest
wystarczająco duży, sektor prywatny może przechodzić nawet minirecesje, które
pozostaną niezauważone. Im jednak zdrowszy sektor prywatny, tym mniejsza szansa
na ogólnogospodarczy krach, jeśli posypie się coś w sektorze publicznym. Im
słabszy, tym szansa większa. Proste? Pewnie – do tego stopnia nawet, że wydaje
się trywialne. A jednak ekonomiści przez dekady patrzyli na sprawę inaczej. Aby
ocenić kondycję gospodarki danego państwa, posiłkowali się niemal wyłącznie
danymi makroekonomicznymi, takimi jak wzrost PKB czy stosunek długu do PKB.
Badali deficyty handlowe i rentowność obligacji skarbowych. Problem w tym, że
te miary nie zdały egzaminu. Na ich podstawie agencje ratingowe formułowały
zachęty, by inwestować w krajach takich, jak Grecja czy Hiszpania, gdy te
realnie pogrążone były już w kryzysie. To podkopało zaufanie nie tylko do
agencji, lecz także do samych danych makro.”[1]
Reasumując
zbankrutować może każde państwo żyjące ponad stan, które z powodu jakiegoś
szoku zewnętrznego lub wewnętrznego nie będzie w stanie obsłużyć swojego
zadłużenia na czas.
BIBLIOGRAFIA
https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_sovereign_debt_crises
https://www.visualcapitalist.com/debt-to-gdp-continues-to-rise-around-world/
Bankructwo państwa można przewidzieć - Biznes -
GazetaPrawna.pl - wiadomości, finanse osobiste
https://en.wikipedia.org/wiki/2008%E2%80%932014_Spanish_financial_crisis
https://en.wikipedia.org/wiki/European_debt_crisis
https://en.wikipedia.org/wiki/Economic_history_of_Italy#Great_Recession
https://www.zadluzenia.com/dlug-publiczny-polski/
https://www.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/makroekonomia/trendy-gospodarcze/rzady-beda-upadac/








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz