Rok 2020 zakończył się „na minusie” dla branży piwowarskiej, która bardzo boleśnie odczuła skutki obostrzeń z powodu COVID 19 w zakresie ograniczenia działalności sklepów, lokali gastronomicznych, hoteli, zmniejszenia ruchu turystycznego oraz braku organizacji imprez masowych. Wszystko to przełożyło się na kilkuprocentowe spadki sprzedaży piwa w roku ubiegłym. Jak zaznacza Bartłomiej Morzycki, dyrektor generalny Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego - Browary Polskie, w ubiegłym roku branża piwowarska musiała dostosować działalność operacyjną browarów do nowych „pandemicznych realiów”, w szczególności poprzez zapewnienie bezpieczeństwa pracy, produkcji i dostaw. Według danych GUS spadek sprzedaży piwa sięgnął prawie 4%, co jest bardzo dużym wyzwaniem dla branży. Patrząc na dane Nielsen IQ wolumenowy spadek sprzedaży piwa był najbardziej widoczny, 2,6 %, w najpopularniejszym dotąd segmencie alkoholowych lagerów. Najmocniej, bo aż o 20%, stracił segment piw mocnych, widać bowiem, że Polacy w czasie pandemii szukali w piwie jakości i smaku. Na chwilę obecną branża piwowarska, ze względu na niepewną sytuację epidemiologiczną, bardzo ostrożnie podchodzi do planowania przyszłości. Każda decyzja rządu dot. obostrzeń epidemiologicznych oznacza dla branży piwowarskiej milionowe koszty, tym bardziej, że w ostatnich dniach mówi się o początku trzeciej fali i przywróceniu, a nie luzowaniu restrykcji. Reasumując, bardzo trudno jest przewidzieć perspektywy branży piwowarskiej na perspektywy na rok bieżący. Nie można przewidzieć jaka będzie chociażby pogoda, w jakim kierunku potoczy się pandemia, czy będą organizowane imprezy masowe, głównie sportowe, gdyż to wszystko wpływa na dynamikę rynku piwa. Ponadto wprowadzony podatek cukrowy i inne obciążenia legislacyjno-podatkowe, mogą mieć wręcz katastrofalny wpływ na branżę.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz