Gdy tylko zszedł z parapetu rozejrzał
się po pomieszczeniu. Było ono wielkie i okrągłe i bardzo dziwne. Na tak
wielkie pomieszczenie było tylko jedno niewielkie okno i jedne drzwi wejściowe,
więc było tam trochę ciemno. Rozejrzał się jeszcze raz. Dojrzał w oddali
niewielkie biurko, a na nim świecę. Podszedł tam, aby nieco bardziej
rozjaśnić pokój. Wziął świecę i poszedł na sam środek, lecz uznał, że
najrozsądniej będzie znaleźć siostrę. Udał się więc w kierunku drzwi gdy nagle
poczuł, że coś go złapało za brzuch. Ktoś zawiązał mu linę wokół brzucha i
zaczął go wciągać. Próbował się uwolnić, ale na marne. Upuścił świecę, która ku
jego zdziwieniu cały czas się paliła , lecz podłoga nie zaczęła się palić, choć
ewidentnie była z drewna. Zbliżał się już do sufitu, bał się, że to
niewidzialne coś chce go tam przywiązać, albo coś gorszego mu zrobić, jednak
nie spodziewał się tego co tam zobaczył. Przeniknął przez grube drewno i
znalazł się w niewielkim, ładnie urządzonym pokoiku gdzie zobaczył swoją siostrę
i.. Wróżki! Najprawdziwsze wróżki, które rozmawiały z Kamilą. Dziewczyna na
widok brata cieszyła się jak nigdy.
- Bałam się, że tam zostaniesz - powiedziała przytulając go. On sam zdziwiony całą tą sytuacją zdołał tylko wykrztusić " Co tu się właściwie dzieje?! " Siostra wytłumaczyła mu, że wszystkie wróżki chowają się tutaj przez goblinami - złymi stworkami, które są po stronie ciemności i porywają wróżki.
- Ale to dlaczego w takim bądź razie nas tu wciągnęły? I to dosłownie! - spytał nadal oszołomiony Mikołaj.
- Gdybyście zostali w tamtym pomieszczeniu gobliny by was porwały. Dlatego właśnie wszystkie drzwi zostały zamknięte, aby nikt nie wszedł do ratusza. Te przebiegłe stworzenia nie posiadają wiele zdolności, jedną z nielicznych jest to, że mogą się teleportować z ich lasu tutaj, na ich nieszczęście nie mogą się znaleźć poza ratuszem, ponieważ na miasteczko działa magia chroniąca ludzi przez tym, aby właśnie ciemne stworzenia się do niego nie dostały, a ratusz jest miejscem gdzie są główne straże. Więc logicznie rzecz biorąc taki goblin może tylko przyjść, was porwać i nic więcej. - powiedziała największa z wróżek. Nareszcie rodzeństwo zaczęło coś rozumieć. Kamila uznała, że najrozsądniej będzie porozmawiać z wróżkami i od nich się dowiedzieć jak najwięcej. Wytłumaczyła więc im kim są i po co przyszli. Wróżki słuchały z uwagą, lecz nie chciały wiele powiedzieć od siebie, gdyż te małe urocze stworzonka nie są łatwo ufne. Jednak w końcu wyjawiły to co miały. Wszystkie wróżki pilnujące harmonii w tej wiosce uciekły do swojego lasu, ponieważ gobliny zaczęły go niszczyć, aby właśnie odwrócić ich uwagę od miasteczka. Jednak niektóre wróżki zostały wyznaczone do stania na straży w ratuszu i to właśnie były te, które się ukrywały w tym małym magicznym pokoiku. Kamila i Mikołaj uznali, że będą musieli już wracać do domu. Jedna wróżka odprowadziła ich do tamtego pomieszczenia. Niestety gdy tam się znaleźli zobaczyli przy biurku spiącego goblina. Przestraszeni zamarli w bezruchu, lecz wróżka chwyciła ich za ramiona i po cichu poprowadziła ich do okna, którym weszli. Powiedziała im tylko, żeby uważali na siebie i wręczyła im pewną kopertę. Rodzeństwo w drodze do domu zastanawiało się co to za koperta. Postanowili, że otworzą ją i zobaczą co jest w środku. Znaleźli tam list, lecz nie mogli go przeczytać gdyż był napisany bardzo dziwnym językiem. Uznali, że najrozsądniej będzie dać go cioci. Gdy wrócili do domu zastali tylko Natalię. Spytali ją gdzie jest ciocia, lecz gdy ona zobaczyła kopertę szybko spytała skąd to mają. Okazało się, że ten list był napisany językiem wróżek. Natalia pomogła go rozszyfrować. Napisane było:
- Bałam się, że tam zostaniesz - powiedziała przytulając go. On sam zdziwiony całą tą sytuacją zdołał tylko wykrztusić " Co tu się właściwie dzieje?! " Siostra wytłumaczyła mu, że wszystkie wróżki chowają się tutaj przez goblinami - złymi stworkami, które są po stronie ciemności i porywają wróżki.
- Ale to dlaczego w takim bądź razie nas tu wciągnęły? I to dosłownie! - spytał nadal oszołomiony Mikołaj.
- Gdybyście zostali w tamtym pomieszczeniu gobliny by was porwały. Dlatego właśnie wszystkie drzwi zostały zamknięte, aby nikt nie wszedł do ratusza. Te przebiegłe stworzenia nie posiadają wiele zdolności, jedną z nielicznych jest to, że mogą się teleportować z ich lasu tutaj, na ich nieszczęście nie mogą się znaleźć poza ratuszem, ponieważ na miasteczko działa magia chroniąca ludzi przez tym, aby właśnie ciemne stworzenia się do niego nie dostały, a ratusz jest miejscem gdzie są główne straże. Więc logicznie rzecz biorąc taki goblin może tylko przyjść, was porwać i nic więcej. - powiedziała największa z wróżek. Nareszcie rodzeństwo zaczęło coś rozumieć. Kamila uznała, że najrozsądniej będzie porozmawiać z wróżkami i od nich się dowiedzieć jak najwięcej. Wytłumaczyła więc im kim są i po co przyszli. Wróżki słuchały z uwagą, lecz nie chciały wiele powiedzieć od siebie, gdyż te małe urocze stworzonka nie są łatwo ufne. Jednak w końcu wyjawiły to co miały. Wszystkie wróżki pilnujące harmonii w tej wiosce uciekły do swojego lasu, ponieważ gobliny zaczęły go niszczyć, aby właśnie odwrócić ich uwagę od miasteczka. Jednak niektóre wróżki zostały wyznaczone do stania na straży w ratuszu i to właśnie były te, które się ukrywały w tym małym magicznym pokoiku. Kamila i Mikołaj uznali, że będą musieli już wracać do domu. Jedna wróżka odprowadziła ich do tamtego pomieszczenia. Niestety gdy tam się znaleźli zobaczyli przy biurku spiącego goblina. Przestraszeni zamarli w bezruchu, lecz wróżka chwyciła ich za ramiona i po cichu poprowadziła ich do okna, którym weszli. Powiedziała im tylko, żeby uważali na siebie i wręczyła im pewną kopertę. Rodzeństwo w drodze do domu zastanawiało się co to za koperta. Postanowili, że otworzą ją i zobaczą co jest w środku. Znaleźli tam list, lecz nie mogli go przeczytać gdyż był napisany bardzo dziwnym językiem. Uznali, że najrozsądniej będzie dać go cioci. Gdy wrócili do domu zastali tylko Natalię. Spytali ją gdzie jest ciocia, lecz gdy ona zobaczyła kopertę szybko spytała skąd to mają. Okazało się, że ten list był napisany językiem wróżek. Natalia pomogła go rozszyfrować. Napisane było:
" Droga Ruth. Dowiedziałam się, że
Patrykowi nic nie grozi. Został ukryty zaraz za granicami wioski w podziemiach.
Ciągle tylko nie rozumiem jak ciemne stworzenia mogły go pojmać. Musiały mieć
sprzymierzeńca, który by uprowadził księcia. Niestety ciągle nie ustaliłam co z
Dawidem, ale są wróżki, które stale zajmują się tą sprawą. Pozdrawiam, wróżka
Matylda."
Ustalili, że list był skierowany do
cioci, ponieważ nadawca zwrócił się do niej po imieniu. Kamilę jednak zdziwiło
zdanie z Dawidem. Przecież ich wujek się tak nazywał. Czy to mogło oznaczać, że
coś mu się stało? A może będą musieli go ratować, zamiast iść z armią wróżek.
Nasunęło jej się w tym momencie tak wiele pytań, które chciała właśnie zadać
cioci, po czym zorientowała się, że przecież jej nie ma.
- A tak właściwie to gdzie jest ciocia?
- zwróciła się do Natalii.
- Pani Ruth poszła na jakieś spotkanie, niestety nie wiem
dokąd. Kazała tylko przekazać wam gdy wrócicie, że jej nie będzie do późna w
nocy i nie macie na nią czekać z niczym. Rodzeństwo spojrzało po sobie po czym
zaczęli się zastanawiać co będą robić do końca dnia, bo raczej nie
widziało im się czekać aż do rana na coś ciekawego do roboty. Jednak Natalia
powiedziała, żeby lepiej nic nie kombinowali i zajęli się czymś w miarę
spokojnym. Kamila postanowiła, że sobie porysuje, za to Mikołaj spytał się, czy
nie mają czasem tutaj jakiejś konsoli. Natalia zaprowadziła go do pokoju, gdzie
było mnóstwo płyt, a na środku stał telewizor i konsola. Ucieszył się i zaczął
grać. Wieczorem po kolacji szybko poszli spać, ponieważ byli zmęczeni
po całym dniu. Rano obudziła ich Natalia, która wyglądała na nieco
przestraszoną. Powiedziała, ze ciocia nie wróciła do domu i bardzo się martwi.
Chciała pójść jej szukać, ale niestety ona sama nie może wyjść poza teren
posesji, więc zleciła rodzeństwu, aby udali się ponownie do ratusza, aby
przekazać to wróżkom. Szybko więc się zebrali i pobiegli do centrum. Weszli tym
samym sposobem co poprzedniego dnia lecz ku ich zdziwieniu pomieszczenie było
oświetlone, na środku stał wielki stół, a przy nim wróżki rozmiaru ludzi.
Gdy zobaczyły ludzi wszystkie szybko wstały i chciały ich zaatakować, po czym
jedna z wróżek krzyknęła:
- STOP! Nie róbcie im krzywdy! To są
bratankowie Ruth. Nic nam nie zrobią. – Kamila poznała, że była to ta sama wróżka, z którą rozmawiała
w tym małym pokoiku. – Po co przyszliście? – zwróciła się do nich wróżka – Czyż
nie wystarczyła wam moja przestroga, że mogą was porwać gobliny?
- Ależ wystarczyła – tłumaczyła
dziewczyna – ale nasza ciotka nie wróciła wczoraj do domu. Podobno była na
jakimś spotkaniu.
Wszystkie wróżki oburzyły się na tą sprawę.
Postanowiły, że z tą sprawą nie mogą już dłużej czekać na dachu. Stamtąd jedna
z nich dmuchnęła w róg i z wszystkich stron zaczęły lecieć wróżki. Ruszyli
przed siebie. Lecieli w stronę bram miasteczka i tam się zatrzymali. Matylda,
wróżka, która stała na czele wraz z rodzeństwem powiedziała tylko coś językiem
wróżek i nagle dzieci zaczęły się unosić same w powietrzu. Udzieliła im
szybkiego kursu latania i ruszyli dalej. Dolecieli do dziwnego miejsca, gdzie
było zejście do podziemi. Tam tak jak się spodziewali zobaczyli mnóstwo
goblinów pilnujących księcia Patryka, ciocię Ruth i ku ich zdziwieniu wujka
Dawida. Wszyscy siedzieli w celach strzeżonych przez goblinów. Wróżki szybko
rzuciły zaklęcie i uwolniły więźniów. Dalej pozostało już im tylko jedno. Spotkać
się z szefem całego zamieszania. Pobiegli wszyscy razem długim korytarzem, na
końcu którego była ogromna sala, w której stało olbrzymie wojsko goblinów,
orków i na samym końcu nie stał król goblinów, nie stał król orków, stał
ogromny smok. Książę Patryk natychmiast go poznał. To był Hough!
Najpotężniejszy ze smoków. Jeden z nielicznych, który przeżył. Natychmiast
zaczęła się walka. Ciemna strona zaczęła atakować wróżki, jednak one
odpowiadały tym samym. Wiedziały jednak, że choćby nie wiem co, nie wiadomo pod
jakim pozorem nie mogą wypuścić smoka na powierzchnię. W końcu całe zastępy
goblinów i orków padły. Nadeszła pora za zgładzenie smoka. Jednak armia wróżek
też już osłabła.
- Tu sie tak naprawdę zaczyna wasze
zadanie – szepnęła do rodzeństwa ciocia. Nie wiedzieli jednak nadal, co mają
robić. Podbiegli jak najbliżej Matyldy, aby ona im coś doradziła. Ta zaś
resztkami sił rzuciła na nich czar. Nagle dziwnie się poczuli. Otrząsnęli się i
ruszyli na smoka. Chcieli wziąć miecze goblinów, ale cos ciągło ich dalej w
stronę smoka. Nagle poczuli, że coś się dzieje z ich rękoma. Tak! To była magia!
Mogli rzucić czar! Nie wiedzieli jednak jak to skontrolować. Nagle nad smokiem
pojawiła się chmura zrobiona z jakiegoś złotego pyłu. Wróżki widząc to zaczęły
po kolei rzucać zaklęciami, a chmura robiła się coraz większa. Nagle rozprysła
i pył spadł na smoka, który nie mogąc nic zrobić zniknął. Wróżki wiedziały, że
nie zabiły go ostatecznie, ale raczej prędko nie wróci, bo dość dużo czasu
zajmie mu zdjęcie z siebie klątwy, albo raczej czaru rzuconego przez wróżki.
Nareszcie było po wszystkim. Wszyscy wrócili na powierzchnię i pobiegli do
ratusza. Tam książę Patryk uroczyście podziękował Kamili i Mikołajowi za ich
poświęcenie. Wszyscy zaczęli klaskać. Nagle zabrzmiały dzwony i ludzie wyszli
na ulicę śpiewając. Zaczęło się wielkie świętowanie powrotu harmonii. Nic już
nie było w stanie zakłócić spokoju i radości w tej małej wiosce. Rodzeństwo
świętowało wraz z nimi. Zostali do końca tygodnia w towarzystwie wróżek. Nawet
Natalia odzyskała swoją moc wraz ze zgładzeniem ciemności. Niestety, została
wróżką bez skrzydeł, lecz najwyraźniej jej to nie przeszkadzało. Wujek
opowiedział im wiele ciekawych historii i legend o tym miasteczku. Ostatniego
dnia książę Patryk wyprawił ucztę pożegnalną dla rodzeństwa. Wróżki ofiarowały
im dar zatrzymania mocy, którą posiadali, jednak pod obietnicą, że będą
przylatywać tam co roku w wakacje i ją praktykować. Ciocia i wujek wręczyli im
drobny prezent, który mogli odpakować dopiero gdy będą już mieli osiemnaście
lat, więc musieli poczekać jeszcze lata, tzn. Kamila dwa, a Mikołaj trzy. Na
koniec całą eskortą (ciocia, wujek, Natalia, Patryk i wróżka Matylda)
odprowadzili ich na lotnisko. Rodzeństwo wróciło szczęśliwie do domu, lecz nie
opowiedziało nikomu o przygodzie, która im się przytrafiła. Wspólnie ustalili,
że za rok tam wrócą, aby spotkać się znów ze wspaniałymi znajomymi. Szczerze
powiedziawszy, liczyli na kolejną wielką przygodę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz