wtorek, 24 listopada 2015

Karolina Kutek. Magia harmonii (2/2)



Gdy tylko zszedł z parapetu rozejrzał się po pomieszczeniu. Było ono wielkie i okrągłe i bardzo dziwne. Na tak wielkie pomieszczenie było tylko jedno niewielkie okno i jedne drzwi wejściowe, więc było tam trochę ciemno. Rozejrzał się jeszcze raz. Dojrzał w oddali niewielkie biurko, a na nim świecę. Podszedł tam, aby nieco bardziej rozjaśnić pokój. Wziął świecę i poszedł na sam środek, lecz uznał, że najrozsądniej będzie znaleźć siostrę. Udał się więc w kierunku drzwi gdy nagle poczuł, że coś go złapało za brzuch. Ktoś zawiązał mu linę wokół brzucha i zaczął go wciągać. Próbował się uwolnić, ale na marne. Upuścił świecę, która ku jego zdziwieniu cały czas się paliła , lecz podłoga nie zaczęła się palić, choć ewidentnie była z drewna. Zbliżał się już do sufitu, bał się, że to niewidzialne coś chce go tam przywiązać, albo coś gorszego mu zrobić, jednak nie spodziewał się tego co tam zobaczył. Przeniknął przez grube drewno i znalazł się w niewielkim, ładnie urządzonym pokoiku gdzie zobaczył swoją siostrę i.. Wróżki! Najprawdziwsze wróżki, które rozmawiały z Kamilą. Dziewczyna na widok brata cieszyła się jak nigdy.
- Bałam się, że tam zostaniesz - powiedziała przytulając go. On sam zdziwiony całą tą sytuacją zdołał tylko wykrztusić " Co tu się właściwie dzieje?! " Siostra wytłumaczyła mu, że wszystkie wróżki chowają się tutaj przez goblinami - złymi stworkami, które są po stronie ciemności i porywają wróżki.
- Ale to dlaczego w takim bądź razie nas tu wciągnęły? I to dosłownie! - spytał nadal oszołomiony Mikołaj.

- Gdybyście zostali w tamtym pomieszczeniu gobliny by was porwały. Dlatego właśnie wszystkie drzwi zostały zamknięte, aby nikt nie wszedł do ratusza. Te przebiegłe stworzenia nie posiadają wiele zdolności, jedną z nielicznych  jest to, że mogą się teleportować z ich lasu tutaj, na ich nieszczęście nie mogą się znaleźć poza ratuszem, ponieważ na miasteczko działa magia chroniąca ludzi przez tym, aby właśnie ciemne stworzenia się do niego nie dostały, a ratusz jest miejscem gdzie są główne straże. Więc logicznie rzecz biorąc taki goblin może tylko przyjść, was porwać i nic więcej. - powiedziała największa z wróżek. Nareszcie rodzeństwo zaczęło coś  rozumieć. Kamila uznała, że najrozsądniej będzie porozmawiać z wróżkami i od nich się dowiedzieć jak najwięcej.  Wytłumaczyła więc im kim są i po co przyszli. Wróżki słuchały z uwagą, lecz nie chciały wiele powiedzieć od siebie, gdyż te małe urocze stworzonka nie są łatwo ufne. Jednak w końcu wyjawiły to co miały.  Wszystkie wróżki pilnujące harmonii w tej wiosce  uciekły do swojego lasu, ponieważ  gobliny zaczęły go niszczyć,  aby właśnie odwrócić ich uwagę od  miasteczka. Jednak niektóre wróżki zostały wyznaczone do stania na straży w ratuszu i to właśnie były te, które się ukrywały  w tym małym magicznym pokoiku. Kamila i Mikołaj uznali, że będą musieli  już wracać do domu.  Jedna wróżka odprowadziła  ich do tamtego pomieszczenia. Niestety gdy tam się znaleźli zobaczyli przy biurku spiącego goblina.  Przestraszeni zamarli w bezruchu, lecz wróżka chwyciła ich za ramiona i po cichu poprowadziła ich do okna, którym weszli. Powiedziała im tylko, żeby uważali na siebie i wręczyła im pewną kopertę. Rodzeństwo w drodze do domu zastanawiało się co to za koperta. Postanowili, że otworzą ją i zobaczą co jest w środku. Znaleźli tam list, lecz nie mogli go przeczytać gdyż był napisany bardzo dziwnym językiem. Uznali, że najrozsądniej będzie dać go cioci. Gdy wrócili do domu zastali tylko Natalię. Spytali ją gdzie jest ciocia, lecz gdy ona zobaczyła kopertę szybko spytała skąd to mają. Okazało się, że ten list był napisany językiem wróżek. Natalia pomogła go rozszyfrować. Napisane było:
" Droga Ruth. Dowiedziałam się, że Patrykowi nic nie grozi. Został ukryty zaraz za granicami wioski w podziemiach. Ciągle tylko nie rozumiem jak ciemne stworzenia mogły go pojmać. Musiały mieć sprzymierzeńca, który by uprowadził księcia. Niestety ciągle nie ustaliłam co z Dawidem, ale są wróżki, które stale zajmują się tą sprawą. Pozdrawiam, wróżka Matylda."
Ustalili, że list był skierowany do cioci, ponieważ nadawca zwrócił się do niej po imieniu. Kamilę jednak zdziwiło zdanie z Dawidem. Przecież ich wujek się tak nazywał. Czy to mogło oznaczać, że coś mu się stało? A może będą musieli go ratować, zamiast iść z armią wróżek. Nasunęło jej się w tym momencie tak wiele pytań, które chciała właśnie zadać cioci, po czym zorientowała się, że przecież jej nie ma.
- A tak właściwie to gdzie jest ciocia? - zwróciła się do Natalii.
- Pani Ruth poszła na jakieś spotkanie, niestety nie wiem dokąd. Kazała tylko przekazać wam gdy wrócicie, że jej nie będzie do późna w nocy i nie macie na nią czekać z niczym. Rodzeństwo spojrzało po sobie po czym zaczęli się zastanawiać co będą robić do końca dnia, bo raczej  nie widziało im się czekać aż do rana na coś ciekawego do roboty. Jednak Natalia powiedziała, żeby lepiej nic nie kombinowali i zajęli się czymś w miarę spokojnym. Kamila postanowiła, że sobie porysuje, za to Mikołaj spytał się, czy nie mają czasem tutaj jakiejś konsoli. Natalia zaprowadziła go do pokoju, gdzie było mnóstwo płyt, a na środku stał telewizor i konsola. Ucieszył się i zaczął grać. Wieczorem po kolacji szybko poszli spać, ponieważ byli zmęczeni po całym dniu. Rano obudziła ich Natalia, która wyglądała na nieco przestraszoną. Powiedziała, ze ciocia nie wróciła do domu i bardzo się martwi. Chciała pójść jej szukać, ale niestety ona sama nie może wyjść poza teren posesji, więc zleciła rodzeństwu, aby udali się ponownie do ratusza, aby przekazać to wróżkom. Szybko więc się zebrali i pobiegli do centrum. Weszli tym samym sposobem co poprzedniego dnia lecz ku ich zdziwieniu pomieszczenie było oświetlone, na środku stał wielki stół, a przy nim wróżki rozmiaru ludzi. Gdy zobaczyły ludzi wszystkie szybko wstały i chciały ich zaatakować, po czym jedna z wróżek krzyknęła:
- STOP! Nie róbcie im krzywdy! To są bratankowie Ruth. Nic nam nie zrobią. – Kamila poznała,  że była to ta sama wróżka, z którą rozmawiała w tym małym pokoiku. – Po co przyszliście? – zwróciła się do nich wróżka – Czyż nie wystarczyła wam moja przestroga, że mogą was porwać gobliny?
- Ależ wystarczyła – tłumaczyła dziewczyna – ale nasza ciotka nie wróciła wczoraj do domu. Podobno była na jakimś spotkaniu.
Wszystkie wróżki oburzyły się na tą sprawę. Postanowiły, że z tą sprawą nie mogą już dłużej czekać na dachu. Stamtąd jedna z nich dmuchnęła w róg i z wszystkich stron zaczęły lecieć wróżki. Ruszyli przed siebie. Lecieli w stronę bram miasteczka i tam się zatrzymali. Matylda, wróżka, która stała na czele wraz z rodzeństwem powiedziała tylko coś językiem wróżek i nagle dzieci zaczęły się unosić same w powietrzu. Udzieliła im szybkiego kursu latania i ruszyli dalej. Dolecieli do dziwnego miejsca, gdzie było zejście do podziemi. Tam tak jak się spodziewali zobaczyli mnóstwo goblinów pilnujących księcia Patryka, ciocię Ruth i ku ich zdziwieniu wujka Dawida. Wszyscy siedzieli w celach strzeżonych przez goblinów. Wróżki szybko rzuciły zaklęcie i uwolniły więźniów. Dalej pozostało już im tylko jedno. Spotkać się z szefem całego zamieszania. Pobiegli wszyscy razem długim korytarzem, na końcu którego była ogromna sala, w której stało olbrzymie wojsko goblinów, orków i na samym końcu nie stał król goblinów, nie stał król orków, stał ogromny smok. Książę Patryk natychmiast go poznał. To był Hough! Najpotężniejszy ze smoków. Jeden z nielicznych, który przeżył. Natychmiast zaczęła się walka. Ciemna strona zaczęła atakować wróżki, jednak one odpowiadały tym samym. Wiedziały jednak, że choćby nie wiem co, nie wiadomo pod jakim pozorem nie mogą wypuścić smoka na powierzchnię. W końcu całe zastępy goblinów i orków padły. Nadeszła pora za zgładzenie smoka. Jednak armia wróżek też już osłabła.
- Tu sie tak naprawdę zaczyna wasze zadanie – szepnęła do rodzeństwa ciocia. Nie wiedzieli jednak nadal, co mają robić. Podbiegli jak najbliżej Matyldy, aby ona im coś doradziła. Ta zaś resztkami sił rzuciła na nich czar. Nagle dziwnie się poczuli. Otrząsnęli się i ruszyli na smoka. Chcieli wziąć miecze goblinów, ale cos ciągło ich dalej w stronę smoka. Nagle poczuli, że coś się dzieje z ich rękoma. Tak! To była magia! Mogli rzucić czar! Nie wiedzieli jednak jak to skontrolować. Nagle nad smokiem pojawiła się chmura zrobiona z jakiegoś złotego pyłu. Wróżki widząc to zaczęły po kolei rzucać zaklęciami, a chmura robiła się coraz większa. Nagle rozprysła i pył spadł na smoka, który nie mogąc nic zrobić zniknął. Wróżki wiedziały, że nie zabiły go ostatecznie, ale raczej prędko nie wróci, bo dość dużo czasu zajmie mu zdjęcie z siebie klątwy, albo raczej czaru rzuconego przez wróżki. Nareszcie było po wszystkim. Wszyscy wrócili na powierzchnię i pobiegli do ratusza. Tam książę Patryk uroczyście podziękował Kamili i Mikołajowi za ich poświęcenie. Wszyscy zaczęli klaskać. Nagle zabrzmiały dzwony i ludzie wyszli na ulicę śpiewając. Zaczęło się wielkie świętowanie powrotu harmonii. Nic już nie było w stanie zakłócić spokoju i radości w tej małej wiosce. Rodzeństwo świętowało wraz z nimi. Zostali do końca tygodnia w towarzystwie wróżek. Nawet Natalia odzyskała swoją moc wraz ze zgładzeniem ciemności. Niestety, została wróżką bez skrzydeł, lecz najwyraźniej jej to nie przeszkadzało. Wujek opowiedział im wiele ciekawych historii i legend o tym miasteczku. Ostatniego dnia książę Patryk wyprawił ucztę pożegnalną dla rodzeństwa. Wróżki ofiarowały im dar zatrzymania mocy, którą posiadali, jednak pod obietnicą, że będą przylatywać tam co roku w wakacje i ją praktykować. Ciocia i wujek wręczyli im drobny prezent, który mogli odpakować dopiero gdy będą już mieli osiemnaście lat, więc musieli poczekać jeszcze lata, tzn. Kamila dwa, a Mikołaj trzy. Na koniec całą eskortą (ciocia, wujek, Natalia, Patryk i wróżka Matylda) odprowadzili ich na lotnisko. Rodzeństwo wróciło szczęśliwie do domu, lecz nie opowiedziało nikomu o przygodzie, która im się przytrafiła. Wspólnie ustalili, że za rok tam wrócą, aby spotkać się znów ze wspaniałymi znajomymi. Szczerze powiedziawszy, liczyli na kolejną wielką przygodę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz