Przegląd prasy w temacie ekonomii klubów piłkarskich w Polce
przynosi następujące wieści:
1) GÓRNIK ŁĘCZNA
„Przede wszystkim do świąt ma się okazać, czy nowy
właściciel Kopalni Bogdanka – Enea da
pieniądze na klub. Jest to niezwykle ważne dla losów klubu z Lubelszczyzny.
W minionym roku środki z kopalni stanowiły bowiem blisko połowę budżetu, czyli
5,5 mln zł.”
2)
ŚLĄSK WROCŁAW
„Prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz ogłosił na Twitterze,
że miasto jest bardzo bliskie porozumienia z Wrocławskim Konsorcjum Sportowym w
sprawie odsprzedaży akcji piłkarskiego Śląska Wrocław. (…) Informację potwierdził
nam też Rafał Holanowski z Supra Brokers, jednego z członków Wrocławskiego
Konsorcjum Sportowego.
- Jesteśmy bardzo blisko, chociaż nie chciałbym mówić o
szczegółach. W każdym razie rozmawiamy tylko o Śląsku, a nie o stadionie -
powiedział nam w krótkiej telefonicznej rozmowie. Początkowo bowiem WKS
wyrażało chęć dzierżawy Stadionu Wrocław i przejęcia jego zarządzania. Jednak w
złożonej kilka dni temu miastu ofercie, konsorcjum odstąpiło od tego pomysłu.”
W innym miejscu, czytamy, że zarówno klub, jak i stadion, to
tzw. studnie bez dna (finansowo).
KOMENTARZ
Bliska mi osoba (też kibic) ogłosiła, że to normalne, bo
ktoś przecież musi te kluby utrzymać, kiedyś to robiły zjednoczenia i duże
zakłady państwowe, to teraz ten (przypominam!) zaszczyt spadł na gminy i spółki
Skarbu Państwa. Przecież same się nie utrzymają.
Ja z kolei uważam, że … jak najbardziej mogłyby się same
utrzymać. W końcu działanie matematyczne typu kasa z C+ plus kasa z biletów
minus wydatki organizacyjne może ciągle dawać kilkumilionową wartość. Nie widzę
powodu, dla którego kopacz Kucharczyk, przedstawiciel Wielkiej Legii (zlanej
dwukrotnie przez rezerwy Napoli), który nie potrafi trafić do pustej bramki
(polecam filmik na Weszło), musi być jednym z istotnych konsumentów ponad
100-milionowego budżetu tego klubu. Niedawno z zapałem kibicowskim oglądałem w
TV mecz pomiędzy Termaliką i Ruchem. Spotkanie przyniosło jedną (trzeba
przyznać piękną) bramkę po strzale zza pola karnego i … tyle. Liczba celnych
strzałów wg statystyk Sportu to odpowiednio 1 dla gospodarzy i 2 (w tym gol)
dla gości. Niezwykle zapracowani bramkarze obronili więc po 1 strzale. Nie ma
co, widowisko, jak się patrzy. Nie potrafię zrozumieć, dlaczego w interesie
publicznym jest, aby talent np. strzelca gola Kamila Mazka się rozwijał.
Powinno to być w interesie trenera, właścicieli klubu oraz przede wszystkim samego piłkarza. Jeśli będzie ciężko pracował, nie
trafi po drodze do Legii (bo etap kariery w tym klubie kładzie niemal każdy
wyróżniający się talent naszej ligi), będzie coraz lepszy, to może kiedyś trafi
do Realu Madryt. To winno być jego ryzyko, jego ewentualny zysk lub – jeśli się
nie uda – jego ewentualna porażka. Jego, a nie np. miasta i gminy Chorzów. Takie jest moje zdanie, ale nie jest ono –
jak wiadomo – powszechne.
Maciej Skudlik
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz