W sierpniu 2015 r. pojawiła się informacja, że regulator rynków finansowych w Europie (ESMA) dąży do uproszczenia zasad dotyczących derywatów (podobno brzydkie słowo, ale ja będę używać) dzięki potraktowaniu transakcji hedgingowych w ten sam sposób jak transakcje spekulacyjne. Jest to pewnego rodzaju rewolucja, a raczej byłaby, bo jeszcze nie weszła w życie... Szczególnie dla przedsiębiorstw energetycznych, które zasadniczą część swoich ekspozycji fizycznych (produkcja, sprzedaż) zabezpieczają instrumentami finansowymi - chociaż w Polsce to przyszłość raczej (jednak z punktu widzenia teorii finansów forward przecież jest też instrumentem pochodnym)...
Czyli w ten sposób przestałoby istnieć w Rozporządzeniu EMIR wyłączenie bazujące na zabezpieczeniu (hedging exception). Stąd pojawiłoby się ryzyko zwiększenia liczby podmiotów tzw. NFC+, które podlegałyby obowiązkowemu centralnemu rozliczeniu transakcji na rynku instrumentów pochodnych OTC (przez izbę rozliczeniową). Dziś ich liczbę szacuje się w europejskiej energetyce na 50.
ESMA wręcz proponuje, aby wszystkie transakcje bez względu na ich przeznaczenie, jeżeli zostanie osiągnięta granica limitu (3 mld. euro), powinny być rozliczne przez izbę rozliczeniową (CCP). Dodatkowe ryzyko niesie ze sobą przeniesienie definicji hedgingu z EMIR do MiFID II. Czy w takim przypadku transakcje hedingowe zostaną w kalkulacji zwolnienia dla działalności pomocniczej potraktowane jak w EMIR? Czyli transakcje zabezpieczające na rynku derywatów tylko przez podmioty regulowane? Pytanie też jakie to niesie ryzyko dla rozwoju rynku instrumentów finansowych na TGE?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz