ROZMOWY
KONTRAKTOWE W ROSJI
Poniedziałek
rano, w hotelu
TOMEK
(wiceprezes ds. ekonomiczno-finansowych): Ale super obiekt, nie?
ADAŚ
(prezes spółki giełdowej): Pewnie, tylko po co te gęste kwiatki na stole?
TOMEK: Pewnie taka dekoracja.
ADAŚ: Słuchaj, musimy pogadać przed
rozmowami z nimi o tym kontrakcie. Najważniejsze jest, że nie mogą za nic
wyczuć, jak ważna dla nas jest sprawa jego podpisania. Spada sprzedaż dla
Szkopów, nie udało się z Żabojadami, jak się nie uda też z Ruskimi będzie klapa
i nas odwołają.
TOMEK: Może nie będzie tak źle?
ADAŚ: Będzie, wierz mi, rada nadzorcza będzie
musiała akcjonariuszom kogoś spalić na stosie.
TOMEK: No dobra, ale pamiętaj, cena nie może
być niższa niż dwieście zielonych za sztukę, najlepiej na starcie zażądajmy trzystu,
a potem się zobaczy.
ADAŚ: Spróbujemy, ale wierz mi, Tomuś,
musimy ten kontrakt podpisać.
TOMEK: Dobra, chodźmy jeszcze do baru,
machniemy sobie drinka przed wyjazdem. Kto ci w ogóle ten hotel polecił, z
drinkami w cenie, jak na Moskwę supertanio, no, no…
ADAŚ: To Siergiej, patrz, jaki ma gust.
Nazajutrz
w hotelu
ADAŚ: Ale mnie łeb… Ale impreza była.
TOMEK: Ale z tymi panienkami w prezencie to
przesadzili.
ADAŚ: Ale ta czarna …
TOMEK: Ty się lepiej zastanów, jak my się
wytłumaczymy.
ADAŚ: Nic się nie bój, kontakt
podpisaliśmy, co prawda cena jest trochę niekorzystna, ale kto o tym wie.
TOMEK: Trochę niekorzystna? Sam koszt
produkcji to sto pięćdziesiąt, a będziemy sprzedawać za sto czterdzieści. A gdzie
transport, gdzie koszty przedstawicielstwa w Moskwie? I te terminy płatności?
ADAŚ: Ale dali nam bankową gwarancję
zapłaty.
TOMEK: Wystawioną w ruskim banku. Nie podoba
mi się to.
ADAŚ: Słuchaj, najważniejsze, że żyjemy.
Podpisaliśmy kontrakt stulecia, nie odwołają nas. Damy komunikat do prasy,
opiszemy sukces w postaci znakomitej umowy, napiszemy o wielomilionowej
sprzedaży, łykną to.
TOMEK: Ale rada? Jak się wytłumaczymy radzie?
ADAŚ: Z ciebie dupa, a nie wiceprezes do spraw
finansowych. Weź, zleć przygotowanie materiałów temu naszemu nowemu kontrolerowi,
Krzysiowi, gość jest wart każdych pieniędzy. On sobie poradzi. Pamiętasz, jak
sklecił materiał o pozytywnych skutkach restrukturyzacji potwierdzonych
znaczącą redukcją kosztów działalności?
TOMEK: No tak, przy realnym wzroście o dwadzieścia
procent. Ale jazda. Już mi wrócił humor.
ADAŚ: Ale skurczybyki negocjowali, są
nieźli, zupełnie jakby mniej pijani byli, jednak tu to mają głowy.
TOMEK: Co się dziwisz, lata treningu. Na
przedstawiciela trzeba będzie wyznaczyć Jurka, ten to ma łeb, da im radę.
ADAŚ: No i trzeba będzie mu jakiś niezły
wózek kupić, widziałeś, czym oni jeżdżą? Ale, kurczę, negocjowali z nami, jakby
wszystkie tajemnice znali!
Tydzień
później
ADAŚ: Słuchaj… wiesz… przyszła do mnie
przesyłka.
TOMEK: O w… Do ciebie też? Pokaż.
ADAŚ: Co ty, źle wyglądam bez garnituru,
ale niezła ostrość, nie?
TOMEK: Co teraz, moja żona, moja córka, co
one powiedzą?
ADAŚ: Bądź mężczyzną, pewnie kasę chcą?
TOMEK: Ale jak im zapłacić, my jesteśmy
spółka transparentna, giełdowa!
ADAŚ: Ty tu odpowiadasz za finanse,
wymyślisz coś.
TOMEK: Ale jak!
Po
dwóch godzinach
ADAŚ: Słuchaj… zadzwonił.
TOMEK: Kto?
ADAŚ: No jak to kto? Nasz informator
Siergiej.
TOMEK: A co on ma z tym wspólnego?
ADAŚ: Okazuje się, że jednak ma, nawet
bardzo ma. Ale mam dobrą wiadomość. Nie chcą kasy. W ogóle nie chcą kasy od
nas. Co więcej: chcą nam jeszcze płacić … coś w rodzaju … stałej pensji.
TOMEK: Jak to?
ADAŚ: No… tak. Wystarczy, że będziemy im
mówili to i tamto. Oni przysięgają, że te zdjęcia to pomyłka, że nam nie chcą
szkodzić, że chcą rozwijać przyjaźń z nami, że mają jeszcze kilka kontraktów do
podpisania z naszą spółką…
TOMEK: Mam się po prostu sprzedać? Nie ma
mowy.
ADAŚ: To idź do Ani i pokaż jej te zdjęcia.
TOMEK: O kurczę, co teraz?…
Więcej w: Międzynarodowe Standardy Rachunkowości
Maciej Skudlik
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz