środa, 9 grudnia 2015

Narodowe cechy biznesu - Rosja



ROZMOWY KONTRAKTOWE W ROSJI

Poniedziałek rano, w hotelu
TOMEK (wiceprezes ds. ekonomiczno-finansowych): Ale super obiekt, nie?
ADAŚ (prezes spółki giełdowej): Pewnie, tylko po co te gęste kwiatki na stole?
TOMEK: Pewnie taka dekoracja.
ADAŚ: Słuchaj, musimy pogadać przed rozmowami z nimi o tym kontrakcie. Najważniejsze jest, że nie mogą za nic wyczuć, jak ważna dla nas jest sprawa jego podpisania. Spada sprzedaż dla Szkopów, nie udało się z Żabojadami, jak się nie uda też z Ruskimi będzie klapa i nas odwołają.
TOMEK: Może nie będzie tak źle?
ADAŚ: Będzie, wierz mi, rada nadzorcza będzie musiała akcjonariuszom kogoś spalić na stosie.
TOMEK: No dobra, ale pamiętaj, cena nie może być niższa niż dwieście zielonych za sztukę, najlepiej na starcie zażądajmy trzystu, a potem się zobaczy.
ADAŚ: Spróbujemy, ale wierz mi, Tomuś, musimy ten kontrakt podpisać.
TOMEK: Dobra, chodźmy jeszcze do baru, machniemy sobie drinka przed wyjazdem. Kto ci w ogóle ten hotel polecił, z drinkami w cenie, jak na Moskwę supertanio, no, no…
ADAŚ: To Siergiej, patrz, jaki ma gust.

Nazajutrz w hotelu
ADAŚ: Ale mnie łeb… Ale impreza była.
TOMEK: Ale z tymi panienkami w prezencie to przesadzili.
ADAŚ: Ale ta czarna …
TOMEK: Ty się lepiej zastanów, jak my się wytłumaczymy.
ADAŚ: Nic się nie bój, kontakt podpisaliśmy, co prawda cena jest trochę niekorzystna, ale kto o tym wie.
TOMEK: Trochę niekorzystna? Sam koszt produkcji to sto pięćdziesiąt, a będziemy sprzedawać za sto czterdzieści. A gdzie transport, gdzie koszty przedstawicielstwa w Moskwie? I te terminy płatności?
ADAŚ: Ale dali nam bankową gwarancję zapłaty.
TOMEK: Wystawioną w ruskim banku. Nie podoba mi się to.
ADAŚ: Słuchaj, najważniejsze, że żyjemy. Podpisaliśmy kontrakt stulecia, nie odwołają nas. Damy komunikat do prasy, opiszemy sukces w postaci znakomitej umowy, napiszemy o wielomilionowej sprzedaży, łykną to.
TOMEK: Ale rada? Jak się wytłumaczymy radzie?
ADAŚ: Z ciebie dupa, a nie wiceprezes do spraw finansowych. Weź, zleć przygotowanie materiałów temu naszemu nowemu kontrolerowi, Krzysiowi, gość jest wart każdych pieniędzy. On sobie poradzi. Pamiętasz, jak sklecił materiał o pozytywnych skutkach restrukturyzacji potwierdzonych znaczącą redukcją kosztów działalności?
TOMEK: No tak, przy realnym wzroście o dwadzieścia procent. Ale jazda. Już mi wrócił humor.
ADAŚ: Ale skurczybyki negocjowali, są nieźli, zupełnie jakby mniej pijani byli, jednak tu to mają głowy.
TOMEK: Co się dziwisz, lata treningu. Na przedstawiciela trzeba będzie wyznaczyć Jurka, ten to ma łeb, da im radę.
ADAŚ: No i trzeba będzie mu jakiś niezły wózek kupić, widziałeś, czym oni jeżdżą? Ale, kurczę, negocjowali z nami, jakby wszystkie tajemnice znali!

Tydzień później
ADAŚ: Słuchaj… wiesz… przyszła do mnie przesyłka.
TOMEK: O w… Do ciebie też? Pokaż.
ADAŚ: Co ty, źle wyglądam bez garnituru, ale niezła ostrość, nie?
TOMEK: Co teraz, moja żona, moja córka, co one powiedzą?
ADAŚ: Bądź mężczyzną, pewnie kasę chcą?
TOMEK: Ale jak im zapłacić, my jesteśmy spółka transparentna, giełdowa!
ADAŚ: Ty tu odpowiadasz za finanse, wymyślisz coś.
TOMEK: Ale jak!
Po dwóch godzinach
ADAŚ: Słuchaj… zadzwonił.
TOMEK: Kto?
ADAŚ: No jak to kto? Nasz informator Siergiej.
TOMEK: A co on ma z tym wspólnego?
ADAŚ: Okazuje się, że jednak ma, nawet bardzo ma. Ale mam dobrą wiadomość. Nie chcą kasy. W ogóle nie chcą kasy od nas. Co więcej: chcą nam jeszcze płacić … coś w rodzaju … stałej pensji.
TOMEK: Jak to?
ADAŚ: No… tak. Wystarczy, że będziemy im mówili to i tamto. Oni przysięgają, że te zdjęcia to pomyłka, że nam nie chcą szkodzić, że chcą rozwijać przyjaźń z nami, że mają jeszcze kilka kontraktów do podpisania z naszą spółką…
TOMEK: Mam się po prostu sprzedać? Nie ma mowy.
ADAŚ: To idź do Ani i pokaż jej te zdjęcia.
TOMEK: O kurczę, co teraz?…
 

Maciej Skudlik 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz