niedziela, 10 lipca 2016

Dziś finał EURO. A wokół sami "janusze"

Mecz EURO Niemcy-Włochy miałem okazję oglądać (dzięki równoległej imprezie) w towarzystwie trzech mężczyzn. Impreza była nieco zakrapiana, oczywiście napojami bezalkoholowymi, w tym bezalkoholową łychą, bezalkoholowym jasnym i jakimiś bezalkoholowymi wynalazkami dla dam. W związku z tym wraz z pierwszym gwizdkiem towarzystwo było już nieco przemęczone.

Ale najbardziej skandaliczne rzeczy działy się w trakcie meczu. Pierwszy z moich towarzyszy w trakcie przerwy ... poszedł spać. Drugi i trzeci zasnęli ... w trakcie dogrywki. Temu trzeciemu trzeba oddać honor, że ... obudził się na rzuty karne. Ale ogólnie: skandal.

Rankiem dnia następnego zarzuciłem wprost moim kompanom:
- Słuchajcie, co z was za kibice! Ja to w ogóle mam wrażenie, że gdyby w TV leciał finał MŚ, a wasze żony by rodziły, to w trakcie meczu pojechalibyście do szpitala.
- Jest to bardzo możliwe - stwierdził za całą trójkę najodważniejszy.
- Prawdziwy kibic nie odpuści meczu za żadne skarby. Ale z was "janusze"!

I w tych warunkach przyszło nam dzisiaj oglądać finał ME. Jak tu się skupić, jak wokół próżno szukać fanatyków.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz