czwartek, 20 października 2016

Science fiction banków centralnych a bańki spekulacyjne

Banki centralne realizują powoli wraz z rządami ukrytą politykę rozdawania helicopter money. Mieści się w tym także skup różnych ryzykownych i przewartościowanych aktywów. Oznacza to, że równowaga strachu i chciwości na rynku finansowym zostaje zakłócona – czego się bać, a że taniego pieniądza jest mnóstwo 9tu ujemne stopy procentowe), to chciwość zostaje uwolniona z hamulców.
A że ujemne stopy procentowe zachęcają do zadłużania, to relacja długu do PKB w najbardziej rozwiniętych gospodarkach stale się zwiększa. A gospodarki jakoś nie zwiększają dynamiki wzrostu PKB. Jednak powstaje pytanie, co się stanie z zadłużonymi przedsiębiorstwami, jeżeli zmienne oprocentowanie kredytów nagle zacznie wzrastać – sytuacja przypomina powstanie ogromnej bańki spekulacyjnej, co zawsze jest jedną z czerwonych flag przed kryzysem. Czyli same banki centralne kreują bańkę spekulacyjną? Widoczne jest przewartościowanie wycen aktywów, czyli bańka spekulacyjna będąca wynikiem ujemnych stóp procentowych? Zaś inwestorzy zakładają, że ryzyko przejmie na siebie bank centralny i analizując doświadczenia z ostatniego kryzysu finansowego oraz obecne działania banków centralnych mogą się nie mylić. Tylko kto sfinansuje takie działanie… i czy banki centralne potrafią zmienić ryzykowne aktywa w aktywa bez ryzyka? Wiara ta opiera się na założeniu przeniesienia ryzyka na cały system finansowy, a potem na gospodarkę. Najpierw straty banków centralnych, potem interwencja fiskalna, a później jeszcze dalsze zadłużenie gospodarek. Po drodze ograniczenia w dostępie do kredytowania, spowolnienie gospodarki i upadłości przedsiębiorstw (czy instytucji finansowych??? raczej mniejsza skala), problemy budżetów państw, systemów emerytalnych funduszy emerytalnych itd., czyli znów społeczeństwo poniesie koszty.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz