Istotna jest odpowiedź na pytanie w co należy inwestować, aby zagwarantować zarówno pewność zasilania w energię elektryczną klientów elektroenergetyki, jak i rentowność samego sektora elektroenergetyki. Budowa elektrowni opalanej paliwem kopalnym, czy atomowej, związana jest z perspektywą jej pracy do czterdziestu, a w drugim przypadku do 60 lat. Analizując trendy w otoczeniu elektroenergetyki należy zatem rozpatrywać możliwość wzrostu cen EUA – czyli kosztu zmiennego produkcji energii elektrycznej oraz brak korelacji cen energii elektrycznej i EUA, co może sprawić, że produkcja bazująca na węglu po roku 2030 będzie nieopłacalna. Już dziś udział OZE w mikście energetycznym w elektroenergetyce wynosi 14%. Szacuje się, że dalszy rozwój elektrowni wiatrowych do poziomu ok. 6 GW może prowadzić do braku korelacji cen EUA i energii elektrycznej w Polsce (chociaż w 2015 r. już jest obserwowana obniżka cen energii elektrycznej na hurtowym rynku energii elektrycznej w Polsce, przy wzroście cen EUA). Można przyjąć że istotny wolumen energii elektrycznej będzie produkowany w Polsce przez elektrownie wiatrowe usytuowane na Morzu Bałtyckim. Ponadto w dłuższej perspektywie OZE może znaleźć także zastosowanie w ciepłownictwie. Stąd istotne jest znalezienie odpowiedzi na pytanie o przyszłość tzw. elektrowni konwencjonalnych – najistotniejsze zagadnienie to, czy elektrownie te utrzymają w przyszłości swą obecną pozycję (podstawa systemu elektroenergetycznego)? Należy się obawiać, że będą raczej funkcjonowały jako rezerwa ubezpieczająca pracę OZE i źródeł rozproszonych (głównie prosumentów). Kluczem do odpowiedzi na to pytanie jest przyszłość technologii magazynowania energii elektrycznej. Szczególnie, że istnieje szansa, że w perspektywie średniookresowej produkcja energii elektrycznej z paneli fotowoltaicznych, czy farm wiatrowych nie będzie wymagała wsparcia ze strony państwa.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz