Globalizacja - charakterystyczne i dominujące w końcu XX i na początku XXI w. tendencje w światowej ekonomii, polityce, demografii, życiu społecznym i kulturze, polegające na rozprzestrzenianiu się analogicznych zjawisk, niezależnie od kontekstu geograficznego i stopnia gospodarczego zaawansowania danego regionu.[1]
W literaturze funkcjonuje kilka koncepcji globalizacji. Poniżej przedstawiono wybrane.
P. Streeten zbudował koncepcję arkusza bilansowego globalizacji z podziałem na tych, którzy zyskali i na tych, którzy stracili na globalizacji.
J. Bhagwatiego przedstawia wady i zalety globalizacji jako następujący układ :
- zdrowie: poprawa czy regres;
- przestępczość: spadek czy wzrost;
- korporacje międzynarodowe: pożyteczni aktorzy czy drapieżcy;
- środowisko: poprawa czy pogorszenie;
- płace i standardy pracy: wzrost czy obniżka;
- kultura: wzbogacenie czy narażona na niebezpieczeństwo;
- demokracja: promocja czy ograniczenie;
- rola kobiety: poprawa czy regres;
- praca dzieci: redukcja czy zwiększenie;
- ubóstwo: zmniejszenie czy zwiększenie. [2]
Profesor historii polityki amerykańskiej na uniwersytecie Kolorado, Thomas Zeiler definiuje globalizację jako proces, który rozpoczął się pod koniec XIX w. Zakończona ekspansja terytorialna przerodziła się w ekspansję gospodarczą. Globalizacja obejmuje nie tylko gospodarkę, ale kulturę i społeczeństwo, wywołując tzw. homogenizację.
Od końca lat 80. XXw. do kryzysu w 2007 r. mamy do czynienia z hiperglobalizacją. Potwierdzeniem tej tezy są następujące dane, w ciągu 16 lat przepływy kapitałowe na rynku międzynarodowym wzrosły z 5% do 21% światowego PKB, wartość handlu z 39% do 59%, liczba ludności zamieszkujących kraj inny niż ten, w którym się urodzili o ponad 25%.
W latach 2002 – 2007 należności europejskich banków w USA wzrosły z 856 mld do 2056 mld USD, a banków z USA w Europie z 462 mld do 1543 mld USD.[3]
Zaletami globalizacji są:
- lepsza alokacja kapitału;
- wzrost wydajności pracy;
- łatwiejszy dostęp do nowych technologii, co korzystnie wpływa na konkurencyjność słabiej rozwiniętych gospodarek.
Jej wadami są:
- niewłaściwa alokacja kapitału;
- tworzenie baniek spekulacyjnych i kryzysów;
- wyzysk pracowników;
- dezindustrializacja gospodarek rozwiniętych;
- wzrost nierówności pomiędzy gospodarkami rozwijającymi się, a rozwiniętymi;
- dewastacja środowiska naturalnego.
Głównymi czynnikami napędowymi globalizacji są:
- wolny międzynarodowy handel;
- swobodne przepływy kapitału;
- migracje.
Dodatkowo wskazywany jest czwarty czynnik, który w nadchodzącym czasie będzie pełnił coraz większą rolę, globalizacja cyfrowa.
Jednak z uwagi na różne czynniki tj. zmniejszanie się różnic płacowych między krajami rozwiniętymi, a krajami uznanymi za niskokosztowe, skracanie łańcuchów dostaw, działania polityczne czy zarządzanie ryzykiem coraz częściej mówi się o reshoringu czyli przeniesieniu częściowym lub całkowitym do kraju macierzystego wcześniej zdelokalizowanych procesów biznesowych.
Analizując dane dotyczące przepływu kapitału można zauważyć ciekawą zależność. W krajach wschodzących należności banków nie zmniejszyły się w porównaniu z tymi sprzed kryzysu, natomiast w krajach rozwiniętych należności te zmniejszyły się o 15-25 pkt. proc. Obniżka ta wynika jednak nie z deglobalizacji, a z delewarowania.[6]
„Rozróżnienie między deglobalizacją a delewarowaniem jest ważne. Oba (zjawiska) mogą zmniejszyć należności międzynarodowe, ale motywacje i skutki są różne. Delewarowanie jest warunkiem koniecznym do przywrócenia trwałego wzrostu po boomie kredytowym”[7] .
„Właściwą odpowiedzią na nierówności nie jest protekcjonizm. Jest nią polityka podatkowa i wydatkowa, która dokonuje redystrybucji niektórych z ogólnych korzyści na rzecz tych, którzy zostali poszkodowani przez (wolny) handel. Fakt, że ta redystrybucja była dotąd niewystarczająca, jest porażką polityki, a nie globalizacji.”[8]
Jednym z przykładów ryzyka globalizacji i ciągłej pogoni za redukcją kosztów może być historia Boeinga, który zlecił oprogramowanie i testy software’u do swojego samolotu 737 Max producentowi oprogramowania z Indii. Producent ten nie miał żadnego doświadczenia w branży lotniczej, ale oferował konkurencyjne stawki, jego inżynierowie zarabiali 5-9 USD/h, w USA doświadczony inżynier zarabia 6 razy więcej. System stworzony przez indyjską spółkę był wadliwy i spowodował awarię dwóch maszyn, przez co zginęło 346 osób, pozostałe Boeingi 737 Max zostały uziemione, a firmie zagroziło bankructwo. Po poniesieniu dodatkowych kosztów na nadzór i naprawę oprogramowania, godzinowa stawka hinduskiego inżyniera wyniosła 80 USD, czyli od 26-50 USD/h więcej niż amerykańskiej kadry.[9]
- większa efektywność i przewidywalność dostaw;
- skrócenie dróg transportowych;
- oszczędność zasobów;
- możliwość weryfikacji dostaw pod względem oddziaływania na środowisko i poszanowanie praw człowieka;
- reindustrializacja np. Europy.[10]
Swoją działalność rozpoczęła od serwisu internetowego Alibaba.com, który później stał się największą na świecie internetową platformą handlową B2B dla małych przedsiębiorstw. Serwis oferuje trzy główne usługi:
- portal Alibaba.com (anglojęzyczny) – obsługuje sprzedaż między importerami, a eksporterami z ponad 240 krajów i regionów;
- portal 1688.com (chiński) – zarządza krajowym handlem B2B w Chinach;
- AliExpress.com – działa na rynku detalicznym, umożliwia kupowanie niewielkich ilości towarów po cenach hurtowych.
W 2003 r. Alibaba uruchomiła Taobao Marketplace, które oferuje różnorodne produkty do sprzedaży detalicznej. Stała się ona największą w Chinach platformą zakupów online C2C. W 2010 r. Taobao stworzyła wersję beta eTao, która to jest porównywarką cenową. Oferuje wyniki wyszukiwania z większości chińskich platform zakupów online.
W 2010 r. Alibaba uruchomiła AliExpress.com, internetowy serwis detaliczny, który składa się przede wszystkim z małych chińskich firm oferujących produkty międzynarodowym nabywcom online. Daje to możliwość dotarcia do klientów na całym świecie małym chińskim firmom, czego efektem jest szeroka gama produktów. Serwis można porównać do serwisu Ebay, jednak sprzedawcy są niezależni; jego celem jest bycie gospodarzem dla innych firm do sprzedaży konsumentom. Sprzedawcami mogą być firmy lub osoby fizyczne. Różnicą między Taobao a Aliexpress.com jest to, że Aliexpress.com jest skierowany przede wszystkim do międzynarodowych nabywców.
W 2013 r. Alibaba i sześć dużych chińskich firm logistycznych założyło firmę o nazwie Cainiao, której celem jest dostawa paczek w Chinach. Rok później firma rozrosła się do 14 firm logistycznych.
W 2014 r. Alibaba otworzyła w USA stronę handlową 11 Main, która zrzeszała ponad 1000 kupców z kategorii tj. odzież, akcesoria modowe, biżuteria, wyposażenie wnętrz, sztuka. W 2015 r. platforma została sprzedana.
W 2016 r. Alibaba uruchomiła Alitrip, przemianowany na Fliggy, internetową platformę turystyczną, zaprojektowaną jako centrum handlowe online dla marek tj. linie lotnicze i agencje turystyczne. Jako grupę docelową określono młode pokolenie. Fliggy jest usługą kompleksowego planowania podróży, szczególnie tych zagranicznych.
W 2017 r. Alibaba wystartowała z nową inicjatywą, sieci supermarketów o nazwie Hema. Klienci mogą składać zamówienie w sklepie lub online z dostawą w mniej niż 30 minut. Dodatkowo można korzystać z aplikacji mobilnej, która rekomenduje produkty na podstawie analizy danych. Kolejnym udogodnieniem jest możliwość ugotowania swoich produktów w stresie gastronomicznej marketu.[11]
Reindustrializacja polegałaby na powrocie fabryk do Europy, ale byłyby to fabryki 4.0, czyli wysoko zautomatyzowane miejsca. Oczywiście takie fabryki powstawałyby w miejscach z dostępem do taniego prądu oraz świetną infrastrukturą. Biorąc pod uwagę takie czynniki Polska ma jeszcze wielką przestrzeń do rozwoju. Liderem robotyzacji w Europie są Niemcy - 322 roboty na 10 000 pracowników, w Polsce jest to tylko 36 robotów na 10 000 pracowników.
O ile można wzorem Niemiec chronić branże, które są strategiczne dla kraju (w Niemczech to: robotyka, farmaceutyka, produkcja baterii elektrycznych czy półprzewodników) o tyle zbytnia ingerencja państwa w gospodarkę czy tzw. patriotyzm gospodarczy może przynieść więcej strat niż korzyści.[12]
Tworzenie barier handlowych szkodzi nie tylko importerom, ale również konsumentom danego kraju, przyczyniając się do zwyżki cen spowodowanych wyższym cłem. Kolejnym czynnikiem są retorsje, które może zastosować zagranica. Ich skutkiem może być ograniczenie eksportu, a co za tym idzie ograniczenie zatrudnienia. W takim przypadku argument za ochroną rodzinnego rynku w celu maksymalizacji zatrudnienia jest niesłuszny.[13]
Czy tego chcemy czy nie globalizacja się nasila, ale też ewoluuje, jak każda dziedzina życia niosąca ryzyko powinna być mądrze zarządzana. Autorka uważa, że tzw. deglobalizacja jest formą globalizacji i może ją pchnąć w stronę bardziej przyjazną społeczeństwom i środowisku, w przeciwieństwie do obecnej formy przyjaznej korporacjom i powiększaniu zysków.
Jednak przeciwną wizję przyszłości przedstawia Steen Jakobsen, główny ekonomista CIO Saxo Banku. Uważa on, że odejście od globalnego łańcucha dostaw połączone z chęcią autarkii jest pewną drogą do reshoringu na szeroką skalę. Dobra takie jak energia, żywność czy technologia zostaną uznane za krytyczne i niezbędne do wytwarzania ich na terenie własnego kraju, a ich wyższe koszty krańcowe będą pomijane, wobec czego ceny wzrosną w ujęciu realnym, a nie w wyniku inflacji. Obecnie świat przerzucił się całkowicie na keynesizm, co może przynieść chwilową poprawę dla gospodarki, ale wiąże się też z ryzykiem pogorszenia perspektyw realnego PKB z powodu zombifikacji gospodarki, wypierania prywatnego kapitału, a także niskiej produktywności. Przytacza on porównanie rynków finansowych i gospodarowania lasem. Należy pozwolić na okresowe, małe pożary, które usuną nagromadzony martwy materiał, przez co zapobiegnie się gigantycznemu pożarowi. Tak samo sytuacja wygląda w gospodarce, powinno się pozwolić części firm upaść, aby zrobić miejsce dla nowych, bardziej innowacyjnych, lepiej przystosowanych. Pandemia spowodowała takie straty ponieważ światowe gospodarki są przesycone długiem. Wieszczy on wizję niskiej produktywności oraz niskiego PKB przy ogromnym obciążeniu długiem, który będzie wynikiem kredytów, dotacji i pakietów ratunkowych. Zdaniem Jakobsena gospodarka rynkowa albo ulegnie zawieszeniu albo zostanie zastąpiona przez kapitalizm państwowy. Uważa, że gospodarczy szowinizm i kapitalizm państwowy będzie miał niszczący wpływ na rynki, wzrost, tkankę społeczną i zatrudnienie. Jeżeli świat wybierze właśnie tę drogę do walki z obecnym kryzysem będzie to droga bez odwrotu.[14]
[1] https://encyklopedia.pwn.pl/haslo/3905881/globalizacja.html%20target=, [Dostęp z dnia 13.10.2020r., godz. 20:50].
[2] M. Gorynia, E. Mińska-Struzik: „Globalizacja versus de globalizacja – co jest lepsze dla świata i Polski?” Biuletyn Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego (PTE), wrzesień 2018.
[3] https://www.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/makroekonomia/trendy-gospodarcze/falszywy-mit-deglobalizacji-staje-sie-niebezpieczny/#fullimg0 ,[Dostęp z dnia 16.10.2020r., godz.21:26].
[4] M. Młody: „Strategiczne przesłanki reshoringu w świetle paradygmatu DLE”, Prace Naukowe Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu, nr 420, 2016.
[5] Tamże.
[6] https://www.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/makroekonomia/trendy-gospodarcze/falszywy-mit-deglobalizacji-staje-sie-niebezpieczny/#fullimg0 ,[Dostęp z dnia 16.10.2020r., godz.21:26].
[7] Tamże.
[8] Tamże.
[9] https://brief.pl/alert-biznesowy-de-globalizacja-re-lokalizacja/ ,[Dostęp z dnia 17.10.2020r., godz.14:19].
[10] Tamże.
[11] https://en.wikipedia.org/wiki/Alibaba_Group, [Dostęp z dnia 18.10.2020r., godz. 14:13].
[12] Tamże.
[13] M. Gorynia, E. Mińska-Struzik: „Globalizacja versus de globalizacja – co jest lepsze dla świata i Polski?” Biuletyn Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego (PTE), wrzesień 2018.
[14] https://alebank.pl/prognoza-post-covid-19-deglobalizacja-i-przyspieszenie-smierci-wolnego-rynku-jako-motoru-gospodarki/ ,[Dostęp z dnia 17.10.2020r., godz. 16:00].

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz