czwartek, 12 listopada 2020

Makronewsy pandemicznie

Studenci ATH proponują:

  • Bank Pekao podał w raporcie „Makrokompas 2020.11: Pierwsze uderzenie drugiej fali”, że spadek wzrostu gospodarczego Polski na rok 2020 może wynieść 3%. Bank sądzi również, że tempo ożywienia gospodarczego w następnym roku będzie wolniejsze niż zakładano i wyniesie 4%. Dynamiczny rozwój epidemii w IV kwartale 2020 przynosi bardzo niekorzystne skutki dla gospodarki, zmusza rząd do zaostrzania restrykcji a konsumentów do samoizolacji. Bank Pekao opisuje, że w IV kw. 2020 r. szacują spadek PKB o 4%, a w całym 2020 będzie to spadek rzędu 3%. Sytuacja epidemiologiczna sprawi również, że znacząco pogorszy się sytuacja na rynku pracy. Wprowadzanie nowych ograniczeń przez rząd, zamykanie firm i rosnąca niepewność co do rozwoju sytuacji epidemicznej spowoduje, że wiele osób w Polsce straci pracę. Autorzy zakładają wzrost stopy bezrobocia o 6,5%. Ograniczenie mobilności konsumentów i niższe zarobki mogą spowodować w październiku spadek sprzedaży detalicznej o około 1,5% r/r w cenach stałych. Szacowany jest również spadek dynamiki produkcji przemysłowej o 0,4% r/r. Autorzy raportu zakładają również, że przez dłuższy czas stopy procentowe NBP pozostaną niezmienne oraz możliwe będzie zwiększenie tempa skupu aktywów. Jak ocenia Komisja Europejska w swoich prognozach dla państw UE, polska gospodarka dopiero co zaczęła wychodzić z recesji po pierwszym lockdownie a kolejne zakażenia oraz widmo następnego lockdownu naszej gospodarki, ponownie hamują jej odbudowę. Zważając na rekordową liczbę zarażeń, prognozy KE dla Polski na 2020r. są dość zaskakujące, gdyż poprawiły się one od lipca. Komisja Europejska latem wstępnie prognozowała spadek wielkości PKB o 4,3%. Z najnowszych szacunków wynika natomiast, że spadek ten będzie niższy o 1 pkt proc. i wyniesie 3,6 proc. co jest dla nas dobrą wiadomością. Jeśli chodzi jednak o przyszły rok, prognozy dla naszego kraju pogorszyły się względem prognoz z lipca z 4,1 proc. do 3,3 proc. wzrostu na rok 2021. Komisja Europejska niezmiennie uważa, że odbudowa gospodarki w naszym kraju potrwa dłużej niż jeden rok. Niestety jeśli chodzi o inflację, będzie ona najwyższa w Europie. W UE wskaźnik HICP, mierzący wzrost cen wynosi średnio 0,7% na rok 2020. W Polsce wskaźnik ten wyniesie około 3,6 proc. Sytuacja ta pozostanie raczej niezmienna przez najbliższe 2 lata. Wartości te w prognozach wzrosły na rok 2021 z 0,3-2,2% zakładanych w lipcu do 1,8-3,2% w najnowszych prognozach. NBP zakłada niestety również, podobne prognozy na rok 2022. Według najnowszych prognoz współczynnik HICP w roku 2022 może wynosić pomiędzy 1,6-3,6%, co ponownie uplasuję Polskę na pierwszym miejscu w Europie względem wzrostu cen.
  • Stymulowanie rynku poprzez działania administracyjne grozi wzrostem inflacji. Jednak cała obecna sytuacja jest dość nietypowa dla gospodarki i nie wiadomo co się wydarzy – a to ma kluczowe znaczenie. Mimo niewielkiego wzrostu cen w październiku możliwy jest większy wzrost cen w przyszłym roku - zwłaszcza żywności i energii. Pojawiają się również wątpliwości dotyczące banku centralnego. Uwaga banku powinna koncentrować się przede wszystkim na tym, aby indeks cen i usług nie przebił celu inflacyjnego. Rola NBP przesunęła się w kierunku instrumentu polityki pieniężnej i dlatego stał się on jednym z narzędzi walki rządu z pandemią. Wpływa to na wiarygodność NBP jako instytucji publicznej, której celem zawsze było dbanie o walutę i stabilność systemu finansowego. A zmiana kierunku działania przynosi zysk, który zajmuje istotne miejsce w budżecie państwa.
  • Światowe rynki nieprzerwalnie odczuwają skutki związane z wybuchem pandemii koronawirusa. Według najnowszych prognoz Komisji Europejskiej gospodarka Unii Europejskiej skurczy się w tym roku o 7,4%, a gospodarka strefy euro o 7,8%. Oba wyniki są jednak nieco bardziej optymistyczne, niż prognozowano kilka miesięcy wcześniej. W raporcie Komisji można dostrzec informacje, iż PKB gospodarki europejskiej wróci do poziomów sprzed pandemii w 2022 roku. Jeśli chodzi o światową gospodarkę, to z prognoz wynika, że skurczy się ona o 4,3%, tak więc jest to wynik niższy niż w przypadku Europy. Komisja Europejska podała również prognozy na przyszły rok i szacuje się, że wzrost PKB w UE wyniesie 4,1%, a w strefie euro 4,2%. Spadki PKB mogą okazać się mniejsze, jednak do tego potrzebne byłyby m.in. postępy w leczeniu COVID-19 (pojawienie się szczepionki) lub wykorzystanie środków z powstałego Funduszu Odbudowy UE, które jedynie częściowo zostały uwzględnione w prognozach. Szukając naszej gospodarki w prognozach Komisji Europejskiej, okazuje się, że na tle innych krajów wypadamy całkiem dobrze – Polska gospodarka ma skurczyć się o 3,6%, co jest czwartym, zaraz po Irlandii, Litwie i Szwecji, najniższym spadkiem w Europie.
  • Zamknięcie galerii handlowych może przynieść wzrost bezrobocia: Zamknięcie centrów handlowych może doprowadzić do nierentowności i upadłości małych butików oraz masowe zwolnienia pracowników co przyczynia się do zwiększenia bezrobocia. W galeriach zostały zamknięte kina, wyspy handlowe, część sklepów odzieżowych. Otwarte pozostają nadal sklepy spożywcze, drogerie, apteki oraz obiekty usługowe.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz