Chociaż w Stanach Zjednoczonych administracja federalna wspierała przemysł węglowy, to OZE wypierają w coraz większym stopniu elektrownie węglowe z produkcji: koncerny elektroenergetyczne ograniczają pracę elektrowni węglowych i planują ich zastępowanie elektrowniami słonecznymi, które stają się najtańszym źródłem energii elektrycznej. Podobna sytuacja dotyczy także elektrowni gazowych, które nie są konkurencyjne w momencie produkcji w stosunku do elektrowni słonecznych. Potwierdza to prognozę Międzynarodowej Agencji Energii, która wskazała, że do 2022 r. liderami rozwoju OZE na świecie będą Chiny[1], Stany Zjednoczone i Indie[2]. Jednym z największych potencjałów do wzrostu mocy zainstalowanej w OZE ma Japonia, gdzie w 2019 r. elektrownie wiatrowe na morzu posiadały 68 MW mocy produkcyjnych, jednak cztery planowane projekty powinny dodać 770 MW mocy produkcyjnych. Zainteresowanie japońskim rynkiem OZE zgłosiły Orsted[3], Equinor, RWE, WPD i CIP otwierając swe oddziały w Japonii. Szacuje się, że do 2030 r. moc elektrowni wiatrowych ma wodach terytorialnych Japonii może osiągnąć nawet 3,8 GW (ok. 33% całości mocy elektrowni wiatrowych w Japonii)[4]. Japonia będzie promować wykorzystanie morskiej energetyki wiatrowej i magazynowania baterii w swoich nowych działaniach na rzecz neutralizacji emisji dwutlenku węgla do 2050 r. Morska moc elektrowni wiatrowych w Japonii może wzrosnąć do 90 GW do 2050 r., co odpowiada 60% instalacji paliw kopalnych i jądrowych, które mają zostać zamknięte do tego czasu. Uzupełniająco wykorzystanie amoniaku i wodoru jako alternatywy dla paliw kopalnych będzie również częścią programu dekarbonizacji energetyki. W USA w 2019 r. moc w OZE zwiększyła się o 55 GW dla elektrowni wiatrowych osiągając moc 214 GW oraz o 110 GW dla elektrowni słonecznych, co dało moc 265 GW (dodatkowo dodano 54 GW mocy magazynów energii, co daje 97 GW. Nowe moce OZE są tańsze niż eksploatowane elektrownie węglowe. Już w 2018 r. Gubernator Kalifornii określił cel dla OZE na poziomie 60% w 2030 r., a od 2025 r. budynki komercyjne powinny mieć zainstalowane panele fotowoltaiczne. Jednak już w 2015 r. w Kalifornii przyjęto regulacje, które zobowiązały fundusze emerytalne do Calpers i CalSTRS do wyjścia z inwestycji w przedsiębiorstwach zaangażowanych w węgiel. Jest to odpowiedź na zidentyfikowaną pilną potrzebę przeciwdziałania zmianom klimatu, co znajduje wyraz w coraz częściej występujących ekstremalnych zjawiskach pogodowych. W Kalifornii przykładem materializacji ryzyka klimatycznego są pożary lasów w listopadzie 2018 r., które kosztowały 11,4 mld USD i doprowadziły do bankructwa koncernu elektroenergetycznego PG&E. W wyniku działań rządu stanu Kalifornia 123 przedsiębiorstwa ubezpieczeniowe rozpoczęły wycofywanie się z aktywów zaangażowanych w spalanie węgla zaś 621 kalifornijskich przedsiębiorstw ubezpieczeniowych ogłosiło, że nie posiada zaangażowania w przemyśle związanym ze spalaniem węgla[5]. W USA ośrodkiem rozwoju energetyki słonecznej staje się Teksas. W 2020 r. została podwojona moc zainstalowana w elektrowniach słonecznych zbliżając się do 5 GW. Przykładem ekspansji elektrowni słonecznych jest projekt Invenergy[6] budowy elektrowni o mocy 1,31 GW. Energię odbiorą okoliczne miasta oraz Samson Solar Energy Center, który sprzeda ją do koncernu telekomunikacyjnego ET&T (kontrakt dotyczy 500 MW), Hondy (200 MW), McDonalda (160 MW) i Google (100 MW).
Do 2025 r. (od 2020 r.) planuje się zamknięcie 17 GW mocy zainstalowanej w elektrowniach węglowych w USA. W 2020 r. w USA elektrownie węglowe pokrywały tylko ok. 20% popytu na energię elektryczną (redukcja o 10% w ciągu 4 lat). Od 2010 r. w ciągu 10 lat wycofano z eksploatacji ponad 100 MW mocy w elektrowniach węglowych. W USA w okresie od 2016 r. moc w elektrowniach wiatrowych wzrosła do 109 GW (z 74 GW). W USA koncerny elektroenergetyczne planują zamknąć kolejne elektrownie opalane węglem – kilka przykładów poniżej ogłoszonych w listopadzie 2020 r.:
- Koncern Alliant poinformował o planie zamknięcia do 2022 r. elektrowni węglowej Lansing o mocy 247,8 MW oraz zmianie paliwa na gazowe w elektrowni Burlington (moc 197,7 MW);
- W Kolorado koncern Platte River Power Authority zaplanował zamknięcie elektrowni Rawhide (moc 280 MW) do 2030 r., co powinno wesprzeć uzyskanie przez koncern celu redukcji emisji CO2 o 90%;
- Koncern WE Energies zadecydował o zamknięciu do 2025 r. 1,8 GW mocy produkcyjnych (głownie 4 bloki o mocy 1,1 GW w elektrowni South Oak Creek do 2024 r.). Dodatkowo przewiduje się zamknięcie najstarszych bloków gazowych w koncernie;
- Southwestern Electric Power Co. zapowiedział zamknięcie dwóch elektrowni: w 2023 r. Pirkey o mocy 721 MW oraz w 2028 r. wyeliminowanie węgla w elektrowni Welsh o mocy 1,05 GW;
- Gulf Power poinformował o zamknięciu w październiku 2020 r. produkcji bazującej na węglu w elektrowni Crist (moc 924 MW) po przejściu na Florydzie huraganu i powstaniu strat (materializacja ryzyka klimatycznego), których naprawa nie ma sensu ekonomicznego – elektrownia zostaje przebudowana na elektrownię gazową;
- Talen zapowiedział zamknięcie 3,6 GW mocy produkcyjnych w trzech elektrowniach w Pensylwanii i Maryland;
- Xcel planuje przerobić elektrownię Harrington w Teksasie na gazową do 2025 r.
Powyższe przykłady mają jedną cechę wspólną – posiadanie elektrowni węglowej wymaga dużych nakładów kapitałowych, które w warunkach pogarszającej się konkurencyjności elektrowni węglowych są nieuzasadnione, a transformacja aktywów produkcyjnych w kierunku OZE zapewnia wyższe stopy zwrotu z inwestycji. Przykładowo, concern Aliliant zamykając elektrownię Lansing zaoszczędzi 150 mln USD, które musiałby przeznaczyć na instalacje ochrony środowiska, które może przeznaczyć na inwestycje w elektrownie słoneczne (dołożenie 400 MW mocy do 2023 r.) i wsparcie osiągnięcia do 2040 r. celu, jakim jest wyeliminowanie węgla z portfela paliw koncernu. Innym powodem jest możliwe obniżenie kosztów energii elektrycznej dla klientów koncernów, które eliminują elektrownie węglowe i zastępują je OZE. Wzrost kosztów środowiskowych związanych ze spalaniem paliw kopalnych był powodem decyzji o zamknięciu elektrowni Pirkley, gdyż w warunkach szybkiego wzrostu OZE elektrownia utraciła konkurencyjność.
[1] W październiku 2018 r. USA zablokowały kredyt w wysokości 100 mln USD na rozwój OZE w Chinach w ramach Zielonego Funduszu Klimatycznego (GCF, Green Climate Found) dla prowincji Shandong. We wrześniu 2019 r. okazało się, że moc projektów inwestycyjnych w elektrowniach węglowych w Chinach zamieszczonych w bazie Global Coal Exit List (GCEL) zawierała ok. 40% wszystkich projektów węglowych na świecie, dwukrotnie więcej niż planowane w Indiach – Chiny planowały w tym czasie zwiększyć moc instalacji węglowych o 226,2 GW (więcej niż moc wszystkich elektrowni węglowych w UE). Ponadto, chińskie przedsiębiorstwa planują budowę kolejnych 54 GW mocy węglowych w 20 krajach. Całkowita moc elektrowni węglowych w Chinach w lipcu 2019 r. wyniosła 1160 GW.
[2] Rząd indyjski jako cel dla OZE określił w 2018 r. 175 GW do czerwca 2020 r. i 450 GW do 2030 r. Realizacja tego celu będzie bazować głownie na elektrowniach słonecznych.
[3] W styczniu 2019 r. Orsted podpisał list intencyjny z Tokyo Electric Power Company dotyczący współpracy w rozwoju morskich elektrowni wiatrowych, zaś RWE zawarło umowę o współpracy z Kuyden Mirai Energy.
[4] K. Ross: Global wind players eye Japanese offshore potential, w „Power Engineering International” 2019, nr z 04.12.2019 r.
[5] Kalifornia jest szóstym największym rynkiem ubezpieczeniowym świata o wartości rocznej premii ubezpieczeniowych 259 mld USD.
[6] Koncern Invenergy jest wiodącym inwestorem w elektrownie słoneczne w USA i Meksyku – posiadał w 2020 r. przed rozpoczęciem inwestycji w Teksasie już instalacje o mocy 3,5 GW.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz