środa, 7 kwietnia 2021

Pandemiczne ryzyko kredytowe

 Studenci ATH informują:

  • Prawie 74% z 286 firm, które ogłosiły upadłość w I półroczku roku 2020, było notowane w Krajowym Rejestrze Długów, czyli KRD. Firmy które ogłosiły upadłość narazili na straty aż 547 wierzycieli, zalegając im z łączną kwotą ponad 50 mln zł. Eksperci KRD po przeanalizowaniu 286 firm stwierdzili iż w stosunku do których sądy od stycznia do czerwca 2020 roku ogłosiły wnioski upadłości to zdecydowana większość z nich sygnalizowała problemy swoje finansowe wcześniej. Oznaki niewypłacalności w tych przedsiębiorstwach pojawiły się na rok przed ogłoszeniem upadłości. "W rejestrze widniało wówczas 37% przyszłych bankrutów, mających już wtedy prawie 32 mln zł długu. Pół roku później odsetek takich firm wzrósł do ponad 53%. Kwota ich zadłużenia także wzrosła, do ponad 44,5 mln zł. Na trzy miesiące przed ogłoszeniem decyzji przez sąd w KRD widniało już prawie 64% takich firm, mających do spłaty ponad 48 mln zł długu. W dniu ogłoszenia upadłości prawie trzy czwarte upadających firm było wpisanych do naszej bazy danych". 1/3 zadłużenia (prawie 16 mln zł) byli winni dłużnicy przedsiębiorstwom z branży budowanej, w tym 11 mln zł to niezapłacone materiały budowlane. Następnym wierzycielem to instytucje finansowe takie jak bank, firmy leasingowe czy ubezpieczenia, którym przyszli bankruci są winni 8,5 mln zł, na liście są również firmy transportowe z nieodzyskanymi 2,3 mln zł. "Dłużnicy nie upadają z dnia na dzień. Dane Krajowego Rejestru Długów wyraźnie pokazują, że pierwsze symptomy bankructwa w wielu przypadkach pojawiły się już rok wcześniej. Dlatego tak ważne jest sprawdzanie kontrahentów i monitorowanie ich kondycji finansowej. W razie niepokojących sygnałów warto od razu przekazywać dłużnika do windykacji. Nasze dane pokazują, że najwyższą skuteczność w odzyskiwaniu należności na etapie polubownym osiągamy w przypadku długów nie starszych niż 90 dni. Odzyskujemy nawet 85% takich spraw. Im dług starszy, tym maleje szansa na odzyskanie należności. Dlatego nie warto czekać. Zwłaszcza kiedy wraz z zadłużeniem danej firmy rośnie liczba jej wierzycieli. W przypadku ogłoszenia upadłości zazwyczaj nie udaje się ich wszystkich zaspokoić, ponieważ wartość majątku przedsiębiorstwa jest już zbyt niska".
  • W przeciągu ostatnich kilku miesięcy w sektorze gospodarki widoczny jest wzrost postępowań restrukturyzacyjnych, w ostatnich 12 miesiącach upadłość ogłosiło 49 firm budowlanych, w tym w styczniu tego roku 3 firmy. Upadłość firm tego sektora stanowi 10% upadłości wszystkich spółek ubiegłego roku. Poziom restrukturyzacji oscyluje na poziomie 1,32%, przy czym dla porównania rok temu o tej porze było to 0,67%, czyli prawie połowa mniej. Wzrost postępowań restrukturyzacyjnych oznacza, że przedsiębiorstwa mają problemy finansowe, a 2/3 firm budowlanych przewiduje, że może utrzymać się na rynku powyżej kwartału. Początkowo pandemia nie była odczuwalna w tym sektorze, natomiast obecnie zaczynają być widoczne jej skutki. Na jej niekorzyść wpływa również wzrost cen stali, materiałów budowlanych oraz paliwa.
  • Byli dostawcy Bielmleku (spółdzielcy) bardzo boleśnie odczują skutki upadłości firmy Bielmlek. Pierwsi z nich już kontaktowali się z wyznaczonym przez sąd syndykiem masy upadłościowej. Informacje, które od niego uzyskują są złe. Z rolników ściągane będą zaległe udziały. Dla wielu z nich oznacza to życiową tragedię. Pracowników czekają zwolnienia, z rolników ściągane będą niewpłacone udziały, a pozostały we władaniu spółdzielni majątek trafi na sprzedaż. Bez wątpienia najbardziej pokrzywdzeni będą byli dostawcy spółdzielni. Na dziś Bielmlek nie prowadzi już skupu mleka. Z docierających sygnałów wynika, że z dużym prawdopodobieństwem kwota obciążeń wobec rolników związanych z Bielmlekiem wyniesie 100 tys. zł. W wyniku tego nie będzie to tylko bankructwo spółdzielni, jakie od czasu do czasu się zdarzają. Dojdzie do tragedii całego regionu, spowodowanego brakiem odpowiedzialności i wyobraźni zarządzających Bielmlekiem.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz