sobota, 14 listopada 2015

Hanna Świętojańska. Nieznajomy (2/2) cd.



Usiadłyśmy z Olgą przy stole pełnym gości. Naprzeciwko siedziała młoda para: mama i tata. Wyglądali na zakochanych i szczęśliwych. Obok nas swoje miejsce zajmowała babcia Paulina i dziadek Jurek. Spędzaliśmy u nich każde wakacje. To tam zaprzyjaźniłam się z Markiem i Kamilem. Wraz z moją kuzynką Marysią poznałyśmy ich dosłownie przypadkiem. Pewnego dnia bawiłyśmy się na podwórku i usłyszałyśmy donośne wołanie „dziewczyny, dziewczyny”, Ruszyłyśmy się z miejsca i podeszłyśmy pod furtkę. Okazało się, że już tamtego roku wpadłyśmy im w oko, ale wstydzili się do nas zagadać. Każdego wieczoru chodziliśmy na boisko, siadałyśmy na altanie i czekałyśmy na nich. Gdy już się zjawili wybieraliśmy się na spacery. Każdego lata poznawałyśmy coraz to większą liczbę osób. Jednego razu Marek zaprosił mnie na dyskotekę długo się zastanawiałam, jaką dać mu odpowiedź. Wreszcie się zgodziłam. Przyszedł po mnie i udaliśmy się na imprezę. Nie chcieli nas wpuścić, bo nie mieliśmy ukończonych 16-nastu lat. Wróciłam do domu, spotkaliśmy się kilka razy, a potem kontakt się urwał.
Cały czas zastanawiałam się kim jest ten mężczyzna, długo nie musiałam czekać na odpowiedź.
-To twój tata!-powiedziała Olga.
Nie mogłam w to uwierzyć ile czasu byłam oszukiwana przez rodziców.
-A mój brat? Co z moim bratem?-spytałam.

Na to pytanie niestety nie usłyszałam żadnej sensownej odpowiedzi. Mój świat zawalił się w jednej chwili. Dowiedziałam się od Olgi, dlaczego rodzice nas tak traktują. Ciężko im było pogodzić się z tą sytuacją. Prawdopodobnie nie wiedzieli jak nam o tym powiedzie. Swoje smutki zatapiali w alkoholu i przemocy nad nami. Nie mogłam im tego wybaczyć, nieprzespane noce. Gdyby ludzie załatwiali tak wszystkie swoje problemy świat byłby pełen przemocy i okrucieństwa.
-A ty kim jesteś?- spytałam ze łzami w oczach.
Na twarzy Olgi pojawił się uśmiech. Jej duże niebieskie oczy wpatrywały się we mnie.
-Kaju, jestem twoim Aniołem Stróżem. Zostałam tu posłana przez Boga. Prosił mnie żebym przytoczyła ci najważniejsze wydarzenia. Każdej nocy czuwam nad tobą, pilnuję cię. Twoja mama modliła się o to do Pana Najwyższego. Bała się powiedzieć ci prawdę, dlatego teraz tu jestem. Rodzice bardzo cię kochają i chcą dla ciebie i Kajtka jak najlepiej.
-A co z moim prawdziwym tatą? Czy on wie o moim istnieniu?
-Ależ oczywiście, że wie. Te karki z życzeniami, które dostawałaś w swoje urodziny były właśnie od niego. Tata nie mógł do ciebie przyjechać, bo z mamą stwierdzili, że ta właśnie będzie najlepiej-powiedziała Olga.
Mocno się do niej przytuliłam, pocałowała mnie w czoło.
Ludzie bawili się w rytmie muzyki. Chciałam dowiedzieć się o moim tacie czegoś więcej, poznać go. Nie wyobrażałam sobie żeby był teraz tylko moim wspomnieniem. Wypytywałam Olgę o niego. Prosiłam żeby przytoczyła mi więcej wspomnień z dzieciństwa, żeby zabrała mnie do niego. W końcu sprawiła, że mogłam z nim porozmawiać.
Ręce miała spocone ze strachu. Przed czym? Przed prawdą jaka była zatajona przez lata. Nie wiedziałam jak zagadać „Dzień dobry, jest pan moim tatą”?. Nie, spanikowałam.
-Dasz radę!-powiedziała Olga.
Jej słowa uniosły mnie na duchu. Podeszłam do niego. Kiedy mnie zobaczył wyglądało to tak jakby mnie znał, wiedziała kim jestem. Podbiegł do mnie i tak mocno mnie przytulił, że nie mogłam wziąć oddechu. Rozpłakaliśmy się oboje. Wpatrywaliśmy się w siebie dłuższy czas.
-Kaja. Przeprasza cię za moją nieobecność w twoim życiu, że nie było mnie kiedy dorastałaś, kiedy stawiałaś pierwsze kroki, kiedy powiedziałaś pierwsze słowo. Nie da się tego usprawiedliwić żadnym słowem. Ta sytuacja niebyła łatwą do zaakceptowania. Po nocach nie mogłem sypiać zastanawiając się co u ciebie, jak się czujesz. Dałbym wszystko żeby cofnąć czas.
-Oj tatusiu!-westchnęłam.
Olga przypatrywała nam się przez cały ten czas ze wzruszeniem. Ja też nie mogłam opanować łez, które spływały żwawo po policzku. Czułam się wtedy jakby moje życie ożyło na nowo. Na początku ciężko było mi się pogodzić z zaistniałą sytuacją, ale z czasem zrozumiałam, że jednak mogę dać sobie radę.
Pożegnałam się z moim tatusiem. Powiedział żebym wpadała kiedy tylko będę chciała, mama na pewno mnie do niego zabierze. Teraz już nie chcę jeździć na wakacje do babci i dziadka. Obiecałam sobie, że jak wrócę do domu, nie poruszę tematu mojej „podróży”. Olga powiedziała, że w modlitwie mama prosiła Boga o to aby dodał jej sił. Nie dała sobie sama z tym rady. Dlatego poznałam tatę w tych, a nie innych okolicznościach ale wcale tego nie żałuję. Chętnie przeżyłabym ten dzień jeszcze raz, a nawet sto razy.
Przed powrotem do domu miałam okazję podziękować Bogu za moją przygodę tymi słowami „ Drogi Boże. Dziękuję Ci za to, że mnie stworzyłeś; za moją mamę, tatę i brata. Proszę Cię o zdrowie dla nich i potrzebne łaski. Dziękuję Ci za to, że mogłam poznać takiego cudownego i ciepłego człowieka, jakim jest mój tatuś. Jeśli jest Twoją wolą wybaczyć mamie, to na kolanach z serca proszę Cię o to. Kocham Cię. Amen”. Robiąc znak krzyża podniosłam się z ziemi.
Znalazłam się w domu, ściany nie były już białe, a ja nie byłam sama.
-Mama, tata, Kajtek!-krzyknęłam radośnie.
Zobaczyłam porządek w domu i uśmiechnięte twarze rodziców. Podbiegłam do nich i mocno ich przytuliłam. Tak jak powiedziałam, nie szukałam wyjaśnień w spawie mojego ojca. Bo prawdziwego tatę miałam przy sobie.

1 komentarz:

  1. Poruszony w tym tekście został problem nie do rozwiązania: kto jest prawdziwym rodzicem? Ten z krwi, czy ten, który wychował. Odpowiedzi standardowej pewnie nie ma. Podobny - choć nieco inny - galimatias zaprezentowano w filmie Oszukane, ze świetnymi rolami Żmijewskiego, Herman oraz K. i P. Chapko.

    OdpowiedzUsuń