niedziela, 16 października 2016
Niestety fantastyczne pomysły inżynieryjne nie są łatwe do wdrożenia w praktyce
„Koncepcja nowego środka transportu o nazwie Hyperloop została zaproponowana przez Elona Muska w 2013 roku. W założeniu ma przewozić pasażerów w niewielkich wagonikach poruszających się w próżniowej tubie, z prędkością przekraczającą 1000 km/h. Choć projekt wygląda kosmicznie i póki co nierealnie, prace nad nim trwają, a jej efekty możemy obserwować już dziś. Firma Hyperloop One w maju przeprowadziła pierwszy test systemu, który ma docelowo rozpędzać kapsuły do prędkości 1120 km/h. Próba była w pełni udana.” - czytamy na Interii.
Komentarz:
Wszystko to wygląda bardzo fajnie, póki doświadczenia przeprowadzamy w idealnych warunkach. W warunkach rzeczywistych (i tak samo jest z podręcznikową ekonomią) natrafiamy na realne problemy.
Wyobraźmy sobie np. taki, jak to nazwać, "pociąg" z Gdańska do Zakopanego. Drogą dziś to ok. 690 km i przy dobrych wiatrach ok. 7 godzin jazdy. Pociągiem dziś jazda trwa ponad ... 13 godzin. Hyperloopem wg moich obliczeń to 570 km i - przy prędkości 1120 km/h - czas jazdy wyniesie ... ok. 31 minut. Rewelacja!
Tylko, aby to zrealizować, trzeba wytyczyć trasę niemal przypominającą linię prostą, bo zbyt ostrych zakrętów z taką prędkością się zrobić nie da. Oznacza to po pierwsze trudny wykup gruntów (już widzę udane negocjacje z mieszkańcami Podhala, zaprawionymi w takich bojach od wieków), wyburzenia, eksmisje, itp. To w poziomie.
A w pionie może być jeszcze trudniej. Polska jest płaska tylko na globusie, ale zarówno w okolicach Gdańska, jak i od jakichś 100 km przed Zakopanem mamy przecież ... góry i pagórki. Albo więc wysięgniki będą niezwykle wysokie, albo jedynym rozwiązaniem pozostaje ... tunel. Jak na razie najdłuższy tunel w Polsce liczy sobie ok. 1 km i kosztował "dużo kasy". A np. w Austrii najsłynniejsze to Karawanken i Tauerntunnel, oba liczące ok. 10 km. Ciekawe, ile czasu zajęłoby drążenie kilkusetkilometrowego tunelu i jaki byłby jego koszt?
Hyperloop być może nadaje się na pustkowia USA lub Australii. Ale na linii Gdańsk-Zakopane byłby bardzo trudny w realizacji.
Tak to już jest z projektami badawczo-rozwojowymi.
Są piękne.
Są fantastyczne.
Są (przeważnie) dotowane.
I to jest ich największa zaleta, bo ich wdrożenie w realnym środowisku często jest niezwykle trudne.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz